Witam, 3 lata temu poroniłam 1 dziecko w 7 tygodniu ciąży
Aktualnie jestem w 6+1 i wczoraj zaczęło się u mnie ciemne brązowe plamienie… w panice pojechałam od razu do lekarza mimo tego że wizyta miała być za tydzień i na dzień wczorajszy niby było wszystko okej… były nawet pierwsze tchnienia serduszka..
Zwiększono dawkę progesteronu który bralam od początku po jednej tabletce, teraz po 2.. dodatkowe suplementy i nakaz leżenia i odpoczywania.
Kolejne USG w poniedziałek ale ja chyba zwariuję do tego czasu…
Wspomnę jeszcze że w piątek robiłam Betę i było 9520 a wczoraj rano było 18156
Czy któraś z was miała podobne sytuacje i mimo wszystko wszystko skończyło się dobrze? Czy mogę już pogodzić się z najgorszym?
Aktualnie jestem w 6+1 i wczoraj zaczęło się u mnie ciemne brązowe plamienie… w panice pojechałam od razu do lekarza mimo tego że wizyta miała być za tydzień i na dzień wczorajszy niby było wszystko okej… były nawet pierwsze tchnienia serduszka..
Zwiększono dawkę progesteronu który bralam od początku po jednej tabletce, teraz po 2.. dodatkowe suplementy i nakaz leżenia i odpoczywania.
Kolejne USG w poniedziałek ale ja chyba zwariuję do tego czasu…
Wspomnę jeszcze że w piątek robiłam Betę i było 9520 a wczoraj rano było 18156
Czy któraś z was miała podobne sytuacje i mimo wszystko wszystko skończyło się dobrze? Czy mogę już pogodzić się z najgorszym?