teżsię staram mięchem nierzucac,ale jak wzięła ostatnio koszze śmieiami i nim we mnie pizgnęła to niestety,al nieda rady...normalnie właśnie swój pokój roznosi...sprzątałam tam dziś już 5 razy,a wejśc się nie da,bo taki bajzel...i ała zadowolona...soczek potrzaskała,kakao na dywan wylała,czereśnie rozgniotła na stole po czym zalaławodą i alles na podłodze,dodała mi cały olejek do ciasta,z róż,które dostałam wczoraj ugotowała zupę,a teraz zupa wala się po całym jej pokoju,wysmarowałasię oliwką i kremem nawilżającym,wyrzuciła patelnię swoją przez balkon i przebrałasię już100 razy...................o i właśnie rozwaliła wiadro ze śmieciami na środku przedpokoju...