missiiss ciesz się, bo ja zawsze miałam za mało tego mleka i młody od początku był dokarmiany a ja walczyłam jak lwica o każdą kroplę.
Niestety ja z młodym też do kina nie chodzę, bo nie lubi hałasu. Ja dzisiaj z synem idę na kontrolę do przychodni a po drodze szybkie zakupy. Ma obiecane nowego pluszaka bo ukochany piesek zgubił się w przedszkolu, a ja mam nadzieję kupić coś sobie do ubrania na niedzielę bo teściu wraca po 8 miesiącach kontraktu i jesteśmy zaproszeni do restauracji. Wtedy też powiemy o kolejnej ciąży.
Co do wkurzających połówek to mój też nie jest aniołem i lubi zapominać. Wczoraj prosiłam, aby kupił w biedronce chleb i dżem dla dziecka. Chleb kupił, ale dżemu nie. Za to ja dostałam kwiatki (pęk białych różyczek), chyba obojgu nam ulżyło po tym badaniu i zaczynamy wierzyć, że tym razem się uda.
Co do moli to wszystko wyrzuciłam, wymyłam, zainstalowałam łapki a nowe rzeczy zapakowałam w szczelne pudełka. Na razie mam spokój. Mam nadziej, że nie wrócą. Ale widoku larw w szafkach z jedzeniem to chyba nie zapomnę do końca życia.
Tak bardzo się cieszę, że same dobre wiadomości u nas na forum się zaczęły i mam nadzieję, że czerwcowy pech się skończył.
Trzymajcie się zdrowo i pogodnie w ten paskudny dzień
