Jestem z Wami
Wracając do kwestii samodzielności to na prawdę niektórzy rodzice w źle pojętej dobrej wierze wyręczają dzieci we wszystkim. Albo z lenistwa. Mojej koleżanki córka mając 5 lat waliła w pieluchę (!). Powiedziała, że jej się nie chce nic z tym robić a przecież wiecznie w pieluchę robić nie będzie. Dla mnie to jakiś szok. Czy często gęsto obserwowane w tramwaju czy autobusie karmienie 7-8 latków bułką, bo chyba jest ona za ciężka by dziecko ją samo trzymało. Tutaj prym wiodą babcie.
Mój Piotrek był szybko samodzielny ale i tak uważam, że za bardzo mu popuściłam. Też często z lenistwa czy wygody. Na pewno Junior szybciej będzie uczony samodzielności. I szybciej na nocnik siądzie i szybciej będzie się sam ubierał i jadł. Oczywiście to nie wyzwanie żadne i wszystko na spokojnie. Ale na pewno nie będę już popełniać takich błędów, że kiedy dziecko jest już samodzielne to człek dla świętego spokoju czy w pośpiechu to dziecko wyręcza. A potem dziecko robi się wygodne i od nowa
Lolcia - a skąd Ty taka pewna, że akurat synowe będziesz mieć? A może zięciów hehe

Ja chciałabym mieć synowe i wnuki ale uszanuję każdy wybór mojego dziecka. Ma być szczęśliwe

Nawet jak wybierze narzeczonego
Koga - no i słusznie w tej szkole. Ale co do sąsiada w Twoim własnym domu to dla mnie trochę przegięcie

Mój dom moja twierdza i jakoś nie chciałabym by mi się sąsiad pałętał jak nikogo w domu nie ma ;-)
Mamuśka - ja bym postawiła sprawę jasno. Do wtorku jak wózka nie będzie to proszę o odesłanie 50 zł na kuriera. Skoro dziś wysłała to na pewno będzie w poniedziałek. Ale kręci coś kobieta. Może "sprzedała" ten wózek wielu osobom i każdy wpłacił po 50 zł na kuriera i sobie kobitka zarobiła. Może łudzi się, że sporo ludzi odpuści i nikt jej nie będzie ścigał za taką małą kwotę. Albo rzeczywiście ma urwanie głowy. Tylko jakby moje dziecko czy ja byli w szpitalu (bo tak chyba się tłumaczyła) to bym nie miała głowy do wystawiana wózka. Chyba, że zależałoby mi na kasie no ale wtedy to chciałabym ją jak najszybciej mieć. Śmierdzi mi to i tyle
Opowiem Wam krótką historię
W poprzedniej ciąży byłam na innym forum i to bardzo aktywną uczestniczką. Na BabyBoom wchodziłam z doskoku ale miałam wtedy inny login i nawet go nie pamiętam. W każdym razie na sierpniówkach 2007 miałyśmy fają i zwartą grupę. Po porodach i po kilku miesiącach przeniosłyśmy się na inny serwer w ogóle na forum zamknięte. Pisałyśmy tam kilka lat. Bardzo sobie wzajemnie pomagałyśmy i rzeczowo i finansowo. Spotykałyśmy się w realu. Oczywiście te pomoce były niewielkie ale zawsze coś. Kiedy nasza dobra koleżanka forumowa została sama z dwójką dzieci, bo jej chłop ją zostawił i to przed samymi świętami Bożego Narodzenia i to bez gorsza przy duszy. A sam był lekkoduchem i łapał się tylko dorywczych prac. Zrobiłyśmy za jej plecami zrzutkę. I w sumie z tego co pamiętam uzbierałyśmy ponad 1000 zł. Ładna kwota w krótkim czasie. Te pieniądze przelewałyśmy na konto naszej tez dobrej znajomej, która mieszkała z tamtą w jednym mieście. Miała do niej podjechać i wręczyć w kopercie z życzeniami wesołych świąt. I jak aktywna była tak znikła z forum. Nie było jej prawie 3 tygodnie. Pojawiała się czasem pisząc, że już jutro ta kasę jej zawiezie. W końcu rozpętałyśmy awanturę, że święta tuż tuz a ona szuka milion wymówek i to tamta jest bardzo potrzebująca i dziwne, że ta nie miała czasu przed 3 tygodnie do niej wpaść. W końcu sprawa została sfinalizowana. Niesmak jednak pozostał. I faktycznie do końca nie byłyśmy pewne czy całą kasę jej przekazała. Po tym przestała bywać na forum a takiej akcji już nie było. Wiele dziewczyn się wykruszyło i ja też ze 3 lata temu zrezygnowałam z tego forum.
Nie wiem po co to opisałam, ale tak mi się przypomniało
W szkole rozmawiałam z paniami na świetlicy w sprawie wczorajszego zdarzenia. Sprawa trafiła do pedagoga. Niestety chłopca odebrała sąsiadka, więc pewnie po feriach coś zadziałam. Chłopak ma zaburzenia i się leczy. Wiem, że to nie jego wina ale no jest niebezpieczny i coś z tym trzeba zrobić. Bo jak następnym razem złamie komuś rękę ale przecież nie będzie wiedział co w niego wstąpiło.
Ech