Nunka w sumie jak przestaniemy jeść to też się odzwyczaimy, tylko że umrzemy z głodu

A dziecko przez całe swoje życie prenatalne było blisko Nas, więc rozpuszczane było przez 40 tyg., huśtane i przytulane, to dlaczego teraz mu to odbierać, ja jestem zdania że są rożne dzieci, są takie które mniej potrzebują bliskości, ale są takie dla których jedynym lekarstwem na całe zło tego świata, w ich odczuci, są ręce mamy czy taty, bo czują ich zapach, ciepło i to daje im poczucie bezpieczeństwa, a szczęśliwe dziecko to szczęśliwe mama.
Moja córcia dużo leży sama, a to na leżaczku lub podłodze, ale wieczorami, przed snem nocnym, chce być na rękach, przytulana, kołysana, rozpieszczana i ja jej to daję, a potem idzie spać, do kołyski i śpi całą noc, nawet karmię ją na śpiocha. Tak samo jak idę z nią do znajomych też chce być na rękach, bo nowe miejsce i ona chce czuć się bezpiecznie, a to poczucie daje jej jedynie moja bliskość.
A synek to był wiecznie na rękach i wiecznie płakał, teraz ma 5 lat, a ja nie żałuję żadnej sekundy którą spędził na moich rękach, choć było ciężko, obiad nie zawsze ugotowany, chałupa nie posprzątana, ale za to dziecko wykołysane i wykochane.