Mini - nie wiem czy są jakieś przeciwwskazania do odbijania, czy stwierdzono po prostu, że to nie potrzebne, ale nam położna ze szpitala mówiła, że trend jest taki, że nie trzeba specjalnie nosić dziecka do odbicia, tylko, jak pisała Nefi - położyć je na boku. Inna "specjalistka od rozwoju niemowląt" też twierdziła, że żadne ssaki nie noszą swojego potomstwa, żeby się mu odbiło, bo natura tak to wymyśliła, że wcale nie jest to potrzebne. Ja na pewno tą nową teorię wypróbuję i zobaczymy co z tego będzie.
Dla ciekawości: ta specjalistka też twierdziła, że kolki u dziecka są często spowodowane stresem i jeśli się pojawią, to należy przeanalizować od czego mogą być. Ta teoria też mi bardziej pasuje niż wpływ diety matki, bo wzdęcia się biorą od tego, że jedzenie fermentuje w żołądku i powstają gazy, a do mleka docierają substancje z już przetrawionego jedzenia, więc też nigdy nie rozumiałam tej teorii, ale na pewno wielu innych "specjalistów" się z tym nie zgodzi. Emilka kolek nie miała, a ja na pewno jadłam fasolkę szparagową i kalafiora jak ją karmiłam.