Czeeeść

ale Wy piszecie

od rana nadrabiam, a nie bylo mnie ze 2-3 dni

u nas zima daje popalic. W piatek padl nam akumulator w aucie i nie mielismy jak dojechac do szkoly rodzenia... Wsciekla bylam jak cholera, bo to juz 2 zajecia ktore opuscilismy i tylko 2 zostaly ;( ale z racji, ze polozna jest fantastyczna powiedziala, ze sie spotkamy "po godzinach" i odpracujemy
Angel - kochana! Trzymaj sie tam! Tak sie ucieszylam jak przeczytalam, ze macie mieszkanko, a tu 2 strony dalej takie info ;( my tez mielismy przygody zanim wynajelismy tam mieszkanie... Pozniej jak sie okazalo mielismy w umowie, ze nie mozemy z malym dzieckiem mieszkac, wiec to byl tez 1 z powodow przez ktory wrocilismy. Trzeba uwazac na tych calych wlascicieli. W jazdym razie trzymam kciuki, zeby sie szybko znalazlo cos jeszcze lepszego!
Ja wczoraj zamknelam moja szpitalna walizke

po piatkowych skurczach stwierdzilam, ze czas to wszystko ogarnac i zapiac na ostatni guzik
W ogole to mam nerwa na tesciowa... Krzyczala, ze ona nam wizek kupi tylko mamy sobie zamowic jaki chcemy i ze do czasu jak M pracy nie znajdzie to nam beda pomagac, a teraz wielka du**!!! Od razu zero zainteresowania. Ostatnio z nia rozmawialam i mowie ze po niedzieli trzeba by wozek zamowic, a ona tak tak zamow co juz bedziecie miec wszystko, po czym wyskakuje mi z tekstem- no a pieniadze to chyba macie te co wam z depozytu z mieszkania zwrocili, a mi szczeka do podlogi :O ona mysli, ze z tych 6 tys to mi sie na koncie rozmnozyly... Siedzimy na utrzymaniu mojej rodziny, grosza do oplat nie dokladamy, ale cala wyprawke, wizyty i meza prawko na ktore ida kosmiczne kwoty trzeba bylo zaplacic. Pieniadze sie rozeszly i o. Zostalismy z reka w nocniku! Taka mamy od nich pomoc! A ja juz nie mam sumienia wymagac od mojej mamy zeby jeszcze nam wozek kupila. Wystarczy, ze zafundowala lozeczko.
Ahhh

sorki, ze Wam tu nasmecilam ale mam taki nastroj depresyjny przez to, ze musialam sie komus wygadac...