pinula30
Fanka BB :)
Witam wieczornie.
Nadrobiłam wszystko i obiecuje sobie że teraz będe już na bieżąco.
Zreszta jestem z siebie dumna. Ogarnełam się już całkiem z tymi praktykami. Fakt kaftem tęsknie do domu i do Jasia, ale we wrześniu wrócę do pracy i też mnie 8 h nie będzie. Z pracami domowymi jestem na bieżąco. Nie czeka na mnie góra prasowania, ani sterta brudu. Po prostu ściągam pranie, prasuje na bieżąco. Codziennie bo codziennie ale 15 minut a nie 2 godziny :d. Obiadki zrobione z rana, mąż odkurza jak przyjeżdza z pracy ( do prąd wtedy tańszy a odkurzacz żre jak wściekły). Jak przychodze z praktyk jerm obiad i jestem cała dla Jasia.
Maria pierogi zrobiłam rano. Jaś wstaje o 6 wiec ja też wstałam. Choc zazwyczaj ja wstaje koło 8 i Jas wtedy już nie śi, ale grzecznie leży w łózeczku gada z misiami, No i dzisiaj namiętnie wcinał skarpetki, a jak mu sie ściągnełam to zajadał stopę
Ale te nasze dzieci rosną... aż nie wierze jak patrze na Jasia.
Co do kupiszonów to ja czopków nie daje. Boje się. Bo jak mu będe teraz tak ułątwiac "te" sprawy to jelita coraz bardziej się rozleniwią. U mnie w kryzysowych sytuacjach pomaga zastąpienie jednego posiłku czystą wodą lub bardzo rzadkim mlekiem. Tak też uczynilam dzisiaj z rana. BO kupy nie było od wtorku. Dostał 100 ml wody tuż przed jedzeniem i zaraz była kupa.... Twarda bita i zielona. Póżniej mi mama dzwoniła że był jeszcze dwie kupy. Druga była pół na pół zbita zielona z rzadszą, żółtą a trzecia już była całkiem prawidłowa. Wiec zadziałało i jelita dobrze wyczyściło. a mi ulżyło.
Nasze dzieciaczki są malutkie i może nie do końca mają wypracowany odruch wypychania kupy. luźną kupe łatwiej im wypchac a czopki glicerynowe nie wsływają na konsystencje kupy tylko drażniąc błónę śluzową odbytu pobudzają rychy robaczowe jelit. czyli na dobrą sprawę nic dobrego nie wnosza, poza chwilową ulgą.
Dlatego jak postawiłam raczej na szczególne dbanie o to aby kupcia miała dobą konsystencje. Jednak nie zawsze mi się to udaje. wtedy rozrzedzam ją uderzeniową dużą dawką wody.
Seria szczepień trwa. My mamy szczepienie we wtorek. dowiem się ile waży mój bączek.
Tak się też zastanawiałam nad tymi warzywkami eko. To u mnie też rosną, nie pryskane, nie nawożone sztucznymi nawozami, ale niestety nawożone nawozem naturalnym, podejrzewam że te wszystkie babcie stojące na targu nawoża tak samo. A nawóz taki bardzo ubogaca ziemię w azotany, równie nie zdrowe jak nawozy sztuczne. Więc chyba pozostanę przy słoiczkach, przynajmniej do końca pierwszego roku.
Idę spac... miłego
Nadrobiłam wszystko i obiecuje sobie że teraz będe już na bieżąco.
Zreszta jestem z siebie dumna. Ogarnełam się już całkiem z tymi praktykami. Fakt kaftem tęsknie do domu i do Jasia, ale we wrześniu wrócę do pracy i też mnie 8 h nie będzie. Z pracami domowymi jestem na bieżąco. Nie czeka na mnie góra prasowania, ani sterta brudu. Po prostu ściągam pranie, prasuje na bieżąco. Codziennie bo codziennie ale 15 minut a nie 2 godziny :d. Obiadki zrobione z rana, mąż odkurza jak przyjeżdza z pracy ( do prąd wtedy tańszy a odkurzacz żre jak wściekły). Jak przychodze z praktyk jerm obiad i jestem cała dla Jasia.
Maria pierogi zrobiłam rano. Jaś wstaje o 6 wiec ja też wstałam. Choc zazwyczaj ja wstaje koło 8 i Jas wtedy już nie śi, ale grzecznie leży w łózeczku gada z misiami, No i dzisiaj namiętnie wcinał skarpetki, a jak mu sie ściągnełam to zajadał stopę
Ale te nasze dzieci rosną... aż nie wierze jak patrze na Jasia.
Co do kupiszonów to ja czopków nie daje. Boje się. Bo jak mu będe teraz tak ułątwiac "te" sprawy to jelita coraz bardziej się rozleniwią. U mnie w kryzysowych sytuacjach pomaga zastąpienie jednego posiłku czystą wodą lub bardzo rzadkim mlekiem. Tak też uczynilam dzisiaj z rana. BO kupy nie było od wtorku. Dostał 100 ml wody tuż przed jedzeniem i zaraz była kupa.... Twarda bita i zielona. Póżniej mi mama dzwoniła że był jeszcze dwie kupy. Druga była pół na pół zbita zielona z rzadszą, żółtą a trzecia już była całkiem prawidłowa. Wiec zadziałało i jelita dobrze wyczyściło. a mi ulżyło.
Nasze dzieciaczki są malutkie i może nie do końca mają wypracowany odruch wypychania kupy. luźną kupe łatwiej im wypchac a czopki glicerynowe nie wsływają na konsystencje kupy tylko drażniąc błónę śluzową odbytu pobudzają rychy robaczowe jelit. czyli na dobrą sprawę nic dobrego nie wnosza, poza chwilową ulgą.
Dlatego jak postawiłam raczej na szczególne dbanie o to aby kupcia miała dobą konsystencje. Jednak nie zawsze mi się to udaje. wtedy rozrzedzam ją uderzeniową dużą dawką wody.
Seria szczepień trwa. My mamy szczepienie we wtorek. dowiem się ile waży mój bączek.
Tak się też zastanawiałam nad tymi warzywkami eko. To u mnie też rosną, nie pryskane, nie nawożone sztucznymi nawozami, ale niestety nawożone nawozem naturalnym, podejrzewam że te wszystkie babcie stojące na targu nawoża tak samo. A nawóz taki bardzo ubogaca ziemię w azotany, równie nie zdrowe jak nawozy sztuczne. Więc chyba pozostanę przy słoiczkach, przynajmniej do końca pierwszego roku.
Idę spac... miłego
Mojego Rafała przegonił o blisko kilogram ;-)
Soku jak wypije 10 ml (w kilku podejściach przez cały dzień) to jest naprawdę dużo. Ale pocieszam się, że właśnie ta dzisiejsza kupa była już taka, jak powinna, więc wszystko zdaje się być na dobrej drodze.
Adas tez sam zasypia po kapieli dostaje cysia i potem hop do lozeczka jak jeszcze ma sily to mu odpalam karuzelke i odplywa , nawet nie wiem kiedy tylko ze my smoczkowi jestesmy
albo pomarańczową o marchewce ;-)
Cytat z tego artykułu poniżej "Pomimo iż żaden z poziomów toksycznych metali nie przekroczył oficjalnych limitów bezpieczeństwa, naukowcy są bardzo zaniepokojeni tym, że znalezione substancje znajdują się w żywności dla niemowląt. "
Uwielbiam wakacyjne soboty kiedy każdy robi remont, albo syn sąśiadów od 8 muzyka na cały regulator. Juz raz włączyłam mu w podzience koszmarnie ciężkie jakies łomotanie z darciem ryja w tle, kolumny do ściany i wyszłam z domu. Przez 2 miechy był spokój, więc nie wiem czy powtórki nie zrobić.