reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

reklama
Dobrze, że u Bozielnki lepiej... ja wiem, że w domu najlepiej ( w końcu 3 razy zaliczyłam szpital w tej ciąży) ale w szpitalu bezpieczniej i powinni ją tam trzymać ile trzeba... w szpitalu zawsze się jest pod lepszą opieką i lekarze mogą od razu reagować na wszelkie zmiany... Bozienka już się zbliża do 30 tc więc powoli dojdą dziewczyny do siebie i w odpowiednim czasie wrócą do domku

A poza tym to ciemno na dworze cały dzień praktycznie... jednak listopad i grudzień to czas depresji... już się nie mogę doczekać jak dnia będzie przybywać chociaż o minutę ;-)
tunia fryty bym zjadła :-) też mi ślinka cieknie na samą myśl...
 
tunia ja też bym chciała śnieg... uwielbiam jak padają takie grube płatki i jest biało; jakiś taki spokój mnie w tedy ogarnia
za to mój mąż nie cierpi zimy i śniegu, pewnie dlatego między innymi, że musi odśnieżać wokół domu :-)
 
Hej.
Mnie przybywa energii trochę po kryzysie popołudniowym. Kryzys popołudniowy jest zwieńczeniem kryzysu południowego i gotowania oraz spożywania obiadu. Na kryzys południowy składa się kryzys poranny i ogólne mozolne starania, żeby ogarnąć coś w drętwiejących po nocnym kryzysie rękach...
Generalnie teraz czuję ,że żyję! Potrwa to parę godzin i znowu zwiędnę... Ale co tam. W życiu piękne są głównie chwile:)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry