U nas tez latwy plan dziala. Co prawda z odchyleniami z powodu kolek, ale i tak jest dobrze. Problem tylko, jak gdzies pojdziemy, bo wszystko bierze w leb. :-( Jedna babcia twierdzi, ze maly uwielbia byc wozony po mieszkaniu wozkiem (a maly ma kontakt z wozkiem tylko wtedy gdy idziemy na spacer), a druga, ze uwielbia caly czas byc noszonym. No, ale tak wychowaly mnie i mojego P., dlatego uwazaja, ze to najlepsze sposoby.
A jeszcze chcialam polecic cos na usypianie dzieci... ;-) Mecz ping-ponga. :-) :-) :-) Chcielismy sprawdzic czy sie bedzie Pitulkowi podobalo, jak zrobimy mu widowisko. Polozylismy go w lezaczku, a sami zagralismy na kuchennym stole. :-) Smial sie i machal raczkami. Chyba mi kibicowal, ale i tak przegralam. ;-) Jak skonczylismy... od razu zasnal. :-)
Przykrylam go tylko kocykiem... :-)
A tak odnosnie lezaczka, to moj ma 80 cm dlugosci i jak juz wczesniej pisalam pieciopunktwe pasy. Ma tez raczke do przenoszenia, ktora mozna ustawic tak, ze jest przed dzieckiem (wtedy wieszam na niej zabawki), blokade na plozy do bujania i oparcie regulowane od 180 do 90 stopni. Mysle, ze mi dlugo posluzy, bo jak juz Piotrus bedzi siedzial, lezaczek bedzie robil za krzeselko.