reklama

Poród w Holandii 2011

reklama
witam, a oto moj opis cc i pobytu w szpitalu po:-)
termin wyznaczyli mi na 20.07 na godz 13:00, ale mialam sie zjawic o 11:30. Wybylam do szpitala o 11.25, bo mam rzut beretem:-), oczywiscie maz dzielnie mi towarzyszyl. Zjawilismy sie pod danym pokoikiem i przyszla kobieta, ktora wszystko nam wyjasnila, przygotowala lozeczko i zalozyla mi cewnik + paracetamol zapobiegawczo:-D. lezalam i grzecznie czekalam, az wybila godz 12.30 i przewiezli mnie do poczekalni, gdzie zalozyli mi wenflon i podali jakis antybiotyk. W miedzy czasie meza namawiano aby towarzyszyl mi podczas operacji i ...............zgodzil sie, huraa!!! Dostal niebieski, kosmiczny kombinezon i siateczke na wlosy. Pojechalam sama na sale, gdzie personel zaczal sie uwijac i podlanczac mnie do sprzetu, a w miedzy czaie dostalam znieczulenie w kregoslup. Szybko zaczelo dzialac. Zawolano mojego meza i grzecznie usiadl za moja glowa. Zaczelo sie, ale prawde mowiac ja nic, ale to nic nie czulam, pytalam sie co troche czy juz mi ja wyjeli z brzucha czy nie i zawsze odp mi ze na pewno uslysze i w koncu usluszalam. Maz mi powiedzial ze zabrali ja do pokju obok gdzie ja wytarto, oczyswzczono i zwazono. Po kilku min maz wrocil i dzidzia zawinieta w recznik cieplutki i pokazano mi ja i oczywiscie strzelili 2 fotki, ktore po 2 min przyniesiono mi:-D. Maz wraz z dzidzia poszli do pokoju dla niemowlat a mnie zszywano ok 20-30 mni. Po zszyciu przewieziono mnie na sale pooperacyjna gdzie lezalam ok 2 h, bo znieczulenie mi wolno zchodzilo. W koncu wrocilam na sale gdzie za chwilke pojawil sie moj maz z dzidzia.:-D:-D:-D
Dostawiono mi ja do cyca ale byla lipa bo nic nie lecialo. Przez 12 h mialam lezec, po tym czasie wieczorem(na 2 dzien) odlaczono mi kroplowke i cewnik i kazano chodzic. Dzidzi bylo caly czas przy mnie, pielegniarki na kazdy moj dzwonek przychodzily i podawaly mi dzidzie, przewijaly ja itp. Na 3 dzien powiedziano mi ze moge juz isc do domu, wiec sie ucieszylam, ale nie na dlugo bo waga malej bardzo spadla i musialam jeszcze zostac dobe. Wyszlam na 4 dzien ok poludnia, ale tez to nie bylo pewne, bo Lenka zazolcila sie i pobrali jej krewkw do badania, czekalam 1 h , ktora dluzyla sie w nieskonczonosc. Werdykt mozna isc do domu. Hura:-):-):-)

Z opieki w szpitalu jestem mega zadowolona.
Teraz dochodze do siebie i wszystko jest ok z mala i ze mna
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry