Co do znieczulenia mogę powiedzieć jak wyglądało to w moim przypadku. Poród przebiegał dość szybko (od momentu odejścia wód płodowych do czasu urodzenia synka minęło 6 godzin) i od samego początku miałam ogromne bóle. Jak już leżałam na sali porodowej w zasadzie od samego początku byłam zdecydowana na znieczulenie. Mąż przekazała tą informację położnej, po czym zbadała mnie i stwierdziła, że rozwarcie jest za duże, że za nim pobiorą materiał do badań i będą wyniki, za nim podadzą znieczulenie i za nim zacznie działać, że mogą podać takim momencie, że może to spowolnić poród. Ostatecznie się nie zdecydowałam, podali mi tylko jakieś leki przeciwbólowe w kroplówce (których działania w ogóle nie odczułam).
Mąż już po samym porodzie stwierdził, że według niego, to położna robiła wszystko, żeby nie podać mi tego znieczulenia, ale tak jak mówię, proces rozwierania przebiegał baaardzo szybko.