Dziewczyny my używamy pieluszki Pampersa naprzemiennie z Dadą i muszę przyznać że są naprawdę ok. Jak chodziłam na szkołę rodzenia w Żeromskim to położne przestrzegały przed regularnym używaniem emolientów tylu Oilatum, Balneo itp. w sytuacji gdy nie ma takiej potrzeby. Argumentowały to tym że są tą lekarstwa do stosowania na baaaardzo suchę skórę i używając ich codziennie przyzwyczajamy skórę. Gdy nagle pojawi się problem z suchą skórą to nic nie pomoże bo t ta będzie przyzwyczajona do tych leków. Noworodki z reguły przez pierwsze 3 tygodnie mają suchą, łuszczącą się skórę więc wtedy jak najbardziej tak, ale na dłuższą metę nie polecały. Co do żeli, płynów i mydełek do kąpieli to polecam wypróbować co Wam spasuje. Jeśli chodzi o oliwki to ja testowałam Bambino (beznadzieja, nie nawilża i brudzi ubrania na żółto), Nivea (kiepska, nie nawilża) i Hippa (mój numer 1, świetny naturalny skład, pięknie pachnie, doskonale nawilża i dodatkowo w rozsądnej cenie). Jeśli chodzi o kremy do pupy to obecnie lekarze i położne nie zalecają Sudocremu do codziennej pielęgnacji, raczej tylko w przypadku odparzeń i podrażnień. Ja ze zwykłym kremów do pupy testowałam Nivea (wydajny, ma pudrową konsystencję którą ciężko zmyć potem), Bepanthen (dobry, ale drogi), Linomag maść (dobra, ale jest przezroczysta i nie wiedziałam ile nałożyłam), Linomag krem (w miarę ok ale ma dziwną konsystencję). Kilka moich koleżanek poleciło mi Ziajkę "do pielęgnacji okolic pieluszkowych" i moim zdaniem strzał w dziesiątkę choć trochę ciężko dostępna. Kosztuje ok. 6 zł, ma świetną lekką konsystencję i nigdy nie mieliśmy najmniejszego odparzenia więc sudocrem od urodzenia leży nieużywany:-)
Do mycia pupy też używam wody + płatki lub kuleczki z waty. Jak gdzieś wychodzimy to wtedy chusteczki nawilżane. Koło przewijaka mam miseczkę z wodą i porobione kuleczki z waty i to jest bardzo wygodne.