Hej dziewczyny. Własnie wróciłam z KTG i z wizyty od gin. Na KTG oczywiscie żadnych skurczy nie było. Gin mnie zbadała - wsunela palce i z calej siły na mnie napierała

i stwierdziła, ze faktycznie Mała nisko, ale szyjka jeszcze nie wskazuje na to, zeby juz miała sie rodzic

Nie kumam juz tego. Od 1,5 miesiaca siedze jak na szpilkach ze strachem, ze Zuzia moze sie urodzic lada dzien, a tu dzien przed terminem gin mi mowi, ze jeszcze nie???? ja juz tego nie rozumie, to tamte lekarki co???? Kazała jutro sie pokazac w szpitalu, bo jutro mam termin porodu i żebym juz byla pod opieka szpitala.
Wiem, ze powtorze pytanie, bo odpowiedzi nie pamietam - po jakim czasie chca wywoływac poród i czym to jest uwarunkowane????
Na szczescie z Mała wszystko ok, płyny i lożysko ok, wiec o to sie nei martwie, ale to ciagle gadanie ginek mnie irytuje do granic mozliwosci !!!! Po co ten stres przedwczesnym porodowem, a poźniej rozczarowanie ???