reklama

Poród

reklama
Ewwe mnie też się tak wydaje. Zabierasz ze sobą torbę, męża i jedziecie rodzić 2 tygodnie przed terminem;-) Dostajesz znieczulenie od pasa w dół i po 5 minutach dziecko jest przy tobie :tak:Potem nie podnosisz głowy przez następne 6 godzin a na drugi dzień już wstajesz z łóżka (wg opowiadań mojej koleżanki). ja coraz częściej myślę o CC...

Wiolcia - u mnie bylo podobnie przy porodzie SN. porod 1,5 tygodnia przed terminem w miare szybki (no moze nie 5 min ;-)), w miare bezbolesny. tylko ze ja nie mialam znieczulenia i po 2 godzinach smigalam juz do toalety. takze jak mam wybierac, to wybieram SN :-)
 
Wiolcia - u mnie bylo podobnie przy porodzie SN. porod 1,5 tygodnia przed terminem w miare szybki (no moze nie 5 min ;-)), w miare bezbolesny. tylko ze ja nie mialam znieczulenia i po 2 godzinach smigalam juz do toalety. takze jak mam wybierac, to wybieram SN :-)

u mnie 3 dni przed terminem, na porodówce 15 minut, bez znieczulenia i szycia:) jakby ode mnie zależało - SN!!
 
to będzie mój pierwszy poród - mojego męża drugi, i tak się zastanawiam nad rodzinnym porodem. Mąż to naprawdę wspaniały facet strasznie się kochamy i w ogóle i na pewno jego pomoc przy porodzie byłaby nieoceniona, ale... no właśnie też macie takie "ale" przecież to żadna przyjemność patrzeć na żone, która na porodówce zdecydowanie gorzej wygląda niż w dniu ślubu. Szczerze mówiąc to sama nigdy nie uczestniczyłam w żadnym porodzie i nie wiem co tam można jeszcze zobaczyć strasznego - rodzicie ze swoimi partnerami? A może któraś już rodziła i mi powie co lepiej i co może się zdarzyć na takiej porodówce? rany - szczerze mówiąc chyba tego najbardziej się boję - wiem że to głupie...
 
sunnflower nie wiem jak długo jesteś ze swoim mężem, ale ja nie ma takich oporów. Matiego rodziłam jak byliśmy ze sobą prawie 4 lata i S. był ze mną. Wyglądałam jak wieloryb (przytyłam prawie 30kg):szok: i tak jak mówisz przy porodzie ciężko być zadbaną, apetyczną diwą:-D, ale przecież to JEST ŻYCIE!
Bardzo pomogła mi jego obecność i wiem, że ciężko było mu patrzeć na moje cierpienie (dosłownie miał łzy w oczach), ale starał się jak mógł.
Nic to między nami nie zepsuło - wręcz odwrotnie.
 
Mój mąż tez był przy porodzie naszej córki. Nie wiem jak dał sobie z tym radę, ale wytrzymał do końca, a widok nie był fajowy, zwłaszcza jak mnie ciachneli w poprzek bo mała miała źle zrotowane barki i bym ja połamać mogła. Potem pomagał mi się kąpać i widział moje okropne rany w kroczu, później musiłam go namawiać na pierwszy seksik bo miał obawy czy nie będzie mnie bołalo, ale skusił się i było fajnie ;-) Mam nadzieję że przy drugim porodzie tez będzie ze mną, ale to już zależy od jego pracy z której nie może wyjść o każdej porze (służba mundurowa).
 
reklama
tak mówicie... no to może ja też tak chcę - a że tak w sprawy intymne wejdę co może dodatkowego się człowiekowi przytrafić podczas porodu - no wiadomo że nacięcia i takie tam. A to się jakąś lewatywę wcześniej podaje czy człowiek przy okazji się wypróżnia?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry