• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Potrzebuję rozmowy

Anula12345

Zaciekawiona BB
Cześć. Skrócę wam trochę moja historie. Jestem już z mężem ponad 10lat. Nasz związek od zawsze był czasem wspaniały a czasem szkoda gadać same kłótnie i napady złości i nerwów u mojego partnera. 3lata temu urodzilo nam się 1 dziecko, wzięliśmy ślub. Przed ślubem rozstaliśmy się na jakiś czas ale ze bylo wszystko zorganizowane wróciliśmy i jakoś wzięliśmy ten ślub. Później urodziłam 2 dziecko. Jestem bez pracy obecnie, opiekuje się dziećmi i zajmuje domem. Nasze dzieci nie należą do aniołków i czasami są cholernie ciężkie dni jak jest więcej płaczu i marudzenia. I do czego tu dążę więc tak mój mąż czasem jest super ojcem pomaga mi przy dzieciach i coś tam w domu zrobi. Ale gdy dzieci go już wybija z równowagi jest ciężko bo dzieci go wkurwiające ja go wkurwiłam wyzywa się na nas jakbyśmy mu całe jego życie zmarnowali. Jest bardzo nerwowy i widzę że z tymi nerwami mało kiedy sobie radzi. Czasem potrafi się z nim pogadać jest wszystko ok. A czasami to słyszę najgorsze wyzwiska w swoim kierunku. Jestem darmozjadem bo nie pracuje i tylko liczyłabym jego pieniądze. A przecież mam malutkie dzieci w domu i nie ma mi kto pomoc abym już mogła poszukać pracy. Nie chce już z nim być, mam dosyć tego jak traktuje dzieci i mnie. I tu jest problem boję się odejść bo się boję że sobie sama już totalnie nie poradzę.
 
reklama
A próbowałaś rozmawiać z nim o terapii dla par? Albo psychiatrze?
Mój mąż też miał napady złości i pyskówki - nie w takim stopniu jak Twój, aczkolwiek nic fajnego. Poszedł najpierw do psychiatry - sam z siebie - dostał leki na nerwice (podobno najłagodniejsze) i zupełnie inny człowiek. Zaczął się śmiać i rozmawiać.
Na razie terapii nie chce, bo jest lepiej, ale dzięki wyciszeniu mogliśmy pogadać sami ze sobą co nas boli w związku (nie było to takie hop-siup, ale próby i błędy, czasem krzyki i płacz, aż w końcu kulturalna rozmowa).
Bo facetom też bywa ciężko. On być może też nie rozumie jak Tobie jest ciężko.
Jeśli to nie zadziała to powinnaś szukać sposobów na zapewnienie sobie większej samodzielności. Trzymam kciuki.
 
Starsze idzie niedługo do przedszkola ale żebym wysłała młodsze do żłobka lepiej żebym już jakąś pracę ogarnęła i tu problem. Ciężko z pracą zdalna, praca na 2 zmiany łatwiej znaleźć i tu rodzi się największy problem. Łatwo napisać wyślij do żłobka do przedszkola i znajdź pracę. Wykształcenie mam, doświadczenie małe a pracodawcy chuja w tych czasach warci bo matkę z małymi dziecmi malo kto chce zatrudnić. Juz pracy szukam od jakiegoś czasu i jest ciężko cos sensownego znaleźć aby pogodzić wszystko.
 
A próbowałaś rozmawiać z nim o terapii dla par? Albo psychiatrze?
Mój mąż też miał napady złości i pyskówki - nie w takim stopniu jak Twój, aczkolwiek nic fajnego. Poszedł najpierw do psychiatry - sam z siebie - dostał leki na nerwice (podobno najłagodniejsze) i zupełnie inny człowiek. Zaczął się śmiać i rozmawiać.
Na razie terapii nie chce, bo jest lepiej, ale dzięki wyciszeniu mogliśmy pogadać sami ze sobą co nas boli w związku (nie było to takie hop-siup, ale próby i błędy, czasem krzyki i płacz, aż w końcu kulturalna rozmowa).
Bo facetom też bywa ciężko. On być może też nie rozumie jak Tobie jest ciężko.
Jeśli to nie zadziała to powinnaś szukać sposobów na zapewnienie sobie większej samodzielności. Trzymam kciuki.
Dzięki za radę. Ale właśnie weź mu powiedz idź do specjalisty niech pomoże ci zapanować nad tymi nerwami tu rodzi się problem. Tylko taka prawda jego nerwowość nam burzy od lat związek.
 
Starsze idzie niedługo do przedszkola ale żebym wysłała młodsze do żłobka lepiej żebym już jakąś pracę ogarnęła i tu problem. Ciężko z pracą zdalna, praca na 2 zmiany łatwiej znaleźć i tu rodzi się największy problem. Łatwo napisać wyślij do żłobka do przedszkola i znajdź pracę. Wykształcenie mam, doświadczenie małe a pracodawcy chuja w tych czasach warci bo matkę z małymi dziecmi malo kto chce zatrudnić. Juz pracy szukam od jakiegoś czasu i jest ciężko cos sensownego znaleźć aby pogodzić wszystko.
Ale jak chcesz być chociaz trochę samodzielna i decydować o wlasnym życiu, to to jest jedyna opcja 🤷‍♀️ nie ma innej. Każda jedna z nas tutaj w pewnym momencie stała przed dylematem, co zrobić po macierzyńskim i kto zajmie się dzieckiem.

A Twoi rodzice nie mogliby pomóc?

Nie musisz na rozmowach o pracę mówić, ze masz dzieci.
 
reklama
Może jest znerwicowany,bo ma na utrzymaniu zapewne lokum,dwoje dzieci i żonę. Jeśli chodzi o pieniądze to mężczyźni są na tym punkcie wrażliwi,jeśli nie dają rady to zaczynają się takie sytuacje.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry