• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Powrót do formy

Ksiu ale Ci zazdroszczę, że już pozbyłaś sie szwów. Ja mam wszystkie rozpuszczalne, ale za cholerę rozpuścić się nie chcą :baffled: dobrze, że troche mniej ciągną, ale dlej ból czasem nie do zniesienia :-(

A do nas w środę - dzień po wyjściu ze szpitala - przyszła położna na tzw. patronaż i przy okazji zdjęła mi szwy, chociaż też niby były rozpuszczalne. Trochę się bałam, że za wcześnie, ale założyłam, że kobieta wie, co robi... I faktycznie - zdejmowanie odrobinę szczypało, ale za to potem tak niewyobrażalna ulga, że szok. Teściowa zobaczyła mnie w środę wieczorem to nie mogła uwierzyć, że bez problemów chodzę i siedzę 4 dni po porodzie :-) A rana ładnie się goi, nic się nie rozlazło, więc dobrze, że zaufałam położnej ;-)
 
reklama
u mnie największy klopot to było schylic się po coś... albo siegnąć do góry... szwy miałam wyciągane.. a i tak po porodzie przez dzień nie mogłam się wyprostować tylko chodziłam zgięta.... wszystko mnie bolało i miałam wrażenie ze jak przyjmę postawe prostą to wszystko peknie... ale powolutku, pomalutku prostowałam się... samopoczucie dobre... do formy szybko doszłam... psychika trochę siada...
 
A do nas w środę - dzień po wyjściu ze szpitala - przyszła położna na tzw. patronaż i przy okazji zdjęła mi szwy, chociaż też niby były rozpuszczalne.

a u mnie położnej jeszcze nie było :-( łażę z tymi szwami i mnie zaczynają denerwować :crazy: chyba sama sobie zdejmę i tyle ;-) po co mam się męczyć... to już 1,5 tyg. po porodzie i muszę dalej uważać jak siadam, żeby w miarę bez bólu wstać i wysiedzieć :baffled:
 
zastanawiałam się nad ściągnięciem, ale ginka mi mówiła, że zakłada rozpuszczalne i nie będzie trzeba ich ściągać. Tylko na wypise ze szpiatla mam napisane, że wizyta kontrolna za 2 tyg. i już sama nie wiem. Czekam na wizytę położnej, ale coś się jej nie spieszy... do poniedziałku poczekam, potem będę działać ;-)
 
Wiesz co, nie kazdy/kazda dobrze toleruje te samorozpuszczalne - u mnie to byl totalny koszmar, naprawde. A polozna srodowiskowa pojawila sie po 3 tygodniach... szkoda slow...
 
a ja od paru dni zaczęłam troszku ćwiczyć:-) i samopoczucie mam coraz lepsze:-) połóg kończy mi się lada moment-plamienia już prawie nie ma więc została mi tylko wizyta u ginki i mogę zacząć ekscesy łóżkowe:-D
 
reklama
Ja też bym chciała już coś zacząć robić, bo tak jak przypuszczałam wisi mi flaczek :-( i tak się zastanawiam czy cwiczenia coś pomogą na obwisłą skóre :baffled: a może mi się trochę jeszcze naciągnie :confused:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry