reklama

Problem jeżeli chodzi o święta.

Dorotaszko

Zaciekawiona BB
Dołączył(a)
6 Grudzień 2018
Postów
37
Rozwiązania
0
Moim zdaniem to on nie ma za bardzo poukładanej relacji z rodzicami. To wygląda, jakby się ich trochę bał, w sensie bał powiedzieć, że mieszkacie razem. Ja dopiero po ślubie zaczęłam odkrywać, ile rzeczy, zranień z rodzinnego domu wnosi się w relacje z innymi ludźmi, jak to potem potrafi zaważyć na wszystkim. Mówię to po swoim przykładzie, swojego męża, małżeństw i relacji naszych przyjaciół, które obserwuję. U nas na początku to był kosmos, mimo że oboje z mężem jesteśmy katolikami dla których pewne wartości są ważne, nagle się okazuje, że wcale nie traktujemy się dobrze i zgodnie z wyznawanymi zasadami... na zewnątrz cud miód, a w środku patologia niemalże ;)... zdecydowaliśmy się na kilka spotkań z terapeutą małżeńskim i jest lepiej, co nie znaczy, że nie zdarzają się konflikty. W każdym razie uświadomiliśmy sobie oboje, jak wiele rzeczy wnosi się jako zachowania wyniesione z domu, reakcje na zranienia, itp. Dlatego tak ważne jest odcięcie się od domu rodzinnego (nie: wypięcie, zerwanie relacji, ale odcięcie pępowiny, nauczenie się zdrowych relacji, dystansu). Nam pomogła odległość: teściowie mieszkają 400 km od nas, moi rodzice bliżej, ale ja z kolei 9 lat przebywałam poza domem rodzinnym studiując i pracując i widząc się z rodzicami raz w miesiącu, więc to nam pomogło wypracować taki zdrowy dystans.
 
reklama

w_karolcia

Fanka BB :)
Dołączył(a)
17 Lipiec 2018
Postów
394
Rozwiązania
0
Moim zdaniem to on nie ma za bardzo poukładanej relacji z rodzicami. To wygląda, jakby się ich trochę bał, w sensie bał powiedzieć, że mieszkacie razem. Ja dopiero po ślubie zaczęłam odkrywać, ile rzeczy, zranień z rodzinnego domu wnosi się w relacje z innymi ludźmi, jak to potem potrafi zaważyć na wszystkim. Mówię to po swoim przykładzie, swojego męża, małżeństw i relacji naszych przyjaciół, które obserwuję. U nas na początku to był kosmos, mimo że oboje z mężem jesteśmy katolikami dla których pewne wartości są ważne, nagle się okazuje, że wcale nie traktujemy się dobrze i zgodnie z wyznawanymi zasadami... na zewnątrz cud miód, a w środku patologia niemalże ;)... zdecydowaliśmy się na kilka spotkań z terapeutą małżeńskim i jest lepiej, co nie znaczy, że nie zdarzają się konflikty. W każdym razie uświadomiliśmy sobie oboje, jak wiele rzeczy wnosi się jako zachowania wyniesione z domu, reakcje na zranienia, itp. Dlatego tak ważne jest odcięcie się od domu rodzinnego (nie: wypięcie, zerwanie relacji, ale odcięcie pępowiny, nauczenie się zdrowych relacji, dystansu). Nam pomogła odległość: teściowie mieszkają 400 km od nas, moi rodzice bliżej, ale ja z kolei 9 lat przebywałam poza domem rodzinnym studiując i pracując i widząc się z rodzicami raz w miesiącu, więc to nam pomogło wypracować taki zdrowy dystans.
No tak. Ale takie odwalanie odnośnie świat to przesada . Czuje ze on może to zrobić tez żeby jego mama nic nie mówiła. Bo jak jej ostatnio powiedział, ze spędza ze mną to stwierdziła ze jak to skoro ja obca jestem i zadna rodzina
 

Nowe wątki

reklama

Konkursy i testy

Konkurs

Odważnie, lecz bezpiecznie – instakonkurs z Bella Baby Happy

Zgłoszenia przyjmujemy do 04/07/2019

Konkurs

Wygraj innowacyjny grzejnik wraz z montażem! Konkurs

Zgłoszenia przyjmujemy do 29/07/2019

Test

Przetestuj wózek Lila Maxi-Cosi

Zgłoszenia przyjmujemy do 30/07/2019

Nowe pytania

Do góry