Ja też rozumiem, że nie chcesz wychodzić i przemęczać dziecka. Ja daję swoim o 18 kolację, później kąpiel i spanie. Tak są przyzwyczajone, zresztą widać po nich, gdy potrzebują spać trochę wcześniej / później. A raczej ja widzę, bo ile ja się nasłucham od znajomych, że za wcześnie! Spotykamy się często z sąsiadami, ich dziecko chodzi spać dużo później. I ta kobieta potrafi mi marudzić cały czas, że za wcześnie ich kładę, że przecież oni chcą później... A to ja później cierpię jak mam przemęczone dzieci, bo ani nie chcą zasnąć, ani dobrze spać. Budzą się z płaczem, krzykiem w nocy. Najgorsze jest to, że mąż nie jest po mojej stronie, bo przecież "dadzą radę". Ale to tylko ja wstaję w nocy i to takie przeciąganie dzieci BARDZO mnie denerwuje, bo nie słucha mnie nikt, a tylko ja ponoszę konsekwencje. I oczywiście dzieci, dla których również następny dzień jest rozregulowany, bo niewyspane, marudne, nawet się bawić normalnie nie chcą.
A nie każdego trzeba lubić, nawet jak jest bardzo ciepły i życzliwy. Mąż może się spotykać ze swoimi znajomymi sam, zabierając dziecko.