Nie chcę na siłę bronić placówki, ale akurat głośne mówienie, które ktoś może odebrać jako krzyk, to może być taki nawyk osób pracujących w przedszkolu. Mam synka w żłobku i kiedy stoję pod drzwiami sali i słyszę, co się dzieje w środku, to można mieć wrażenie, że tu sami głusi

oczywiście dochodzi jeszcze kwestia tego CO te panie mówią. Jeśli chodzi o adaptację, to ja bym obserwowała i dała dziecku jeszcze trochę czasu przed przeniesieniem do innej placówki, bo to też będzie stres. Mój synek na dobre zaadaptował się po około 2 miesiącach. Teraz z rana sam szuka butów i biegnie do drzwi

może też spróbuj go na razie wcześniej odbierać jeśli praca Ci pozwala.