No u mnie problemu nie ma, bo mój Kuba zasypia od urodzenia we własnym łóżeczku. Ale ponieważ dzieci nie rozróżniają dnia od nocy, to rytuał jest codziennie ten sam, kąpiel, jedzonko, zamykam rolety antywłamaniowe, albo zwykłe (żeby zaciemnić pokój), zapalam nocna lampkę i mówię do niego tylko szeptem i tylko to, co konieczne, np. Dobranoc, śpij dobrze, itp. Czasem zdarza się, że nie umie zasnąć i płacze, wtedy wyjmuję go na chwilkę z łóżeczka, przytulam i znów odkładam. I znów dobranoc, buzi w czółko i powtarzam te czynności, do skutku. Też stosuję metodę Tracy, ale z drobną modyfikacją - nie czekam 5 czy 7 minut, bo 7 minut to długo dla takiego dziecka. Po prostu przychodzę od razu i staram się go uspokoić. Jeszcze się nie zdarzyło, żeby zasnął mi na rękach, albo poza łóżeczkiem.
Czasem powód niezaśnięcia jest banalny. Jak Kuba był w szpitalu, a ja musiałam na chwilę wyjść, to pielęgniarki wkładały mu smoczek do buzi i przykładały pieluszkę tetrową, żeby nie wypluł. Okazało się, że on tą pieluszkę chwytał w łapki i przytulał do buzi. I zasypiał bez problemu. Nawet kupiłam mu taką szmatkę - przytulankę w sklepie z zabawkami, ale woli pieluchę. Może więc Twoje dziecko też by chciało coś przytulić i wtedy by się uspokoiło?