• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Przedszkole

Ech. Taki typ chyba. Synuś mamusi od urodzenia. Ja się chyba bardziej wyżalić muszę, bo większość dzieci w przedszkolu już uśmiechnięta. A mój płacze, ja w domu, a mimo to go oddaję. Do pracy się nie wybieram, nie chcę rocznej córki oddawać do żłobka. Chociaż ona to chętna do ludzi. Popłakała się, jak pani w przedszkolu nie zauważyła, że wyciąga do niej rączki 🤦‍♀️ a synek się martwi, ale widzę, że jest zainteresowany przedszkolem. W domu to się już nudzi, co ja zrobię z nimi ciekawego. A tam mnóstwo zabaw. I może się nauczy czegoś nowego? Jeść już się nauczył. Tak to kazał mi się ciągle karmić, a od drugiego dnia w przedszkolu zaczął w domu jeść sam. I chętniej robi sam wszystko. Wątpię, żeby to był zbieg okoliczności.
 
reklama
Kochana, ale pamiętaj, że synek mamusi będzie miał w życiu ciężko. Gdzieś usłyszałam słowa, mniej więcej takie, że my dzieci pożyczamy od świata na czas ich dzieciństwa, bo one nie są i nigdy nie były nasze, są częścią świata tak jak my. Moje podejście do rodzicielstwa tak można podsumować. Wychowujemy dzieci dla kogoś. Dla ich przyszłych przyjaciół, partnerów, pracodawców i naszych wnuków. Nie sposób zatrzymać przy sobie dziecka nie wyrządzając mu szkody. Ty już masz swojego mężczyznę, masz męża, ojca synka. Pozwól synkowi rozwinąć skrzydła coraz dalej i dalej od Ciebie. Im będzie miał więcej wolności, tym chętniej będzie do Ciebie wracał w wieku, w którym matki się nie potrzebuje, a CHCE (lub nie) spędzać z nią czas. Synuś mamusi to z mojego doświadczenia najgorsza z opcji, oczywiście obok księżniczki tatusia. My już mamy partnerów. Są nimi nasi dorośli mężczyźni. Nie mylmy naszych dzieci z naszymi przyjaciółmi i partnerami.
 
Ech. Taki typ chyba. Synuś mamusi od urodzenia. Ja się chyba bardziej wyżalić muszę, bo większość dzieci w przedszkolu już uśmiechnięta. A mój płacze, ja w domu, a mimo to go oddaję. Do pracy się nie wybieram, nie chcę rocznej córki oddawać do żłobka. Chociaż ona to chętna do ludzi. Popłakała się, jak pani w przedszkolu nie zauważyła, że wyciąga do niej rączki 🤦‍♀️ a synek się martwi, ale widzę, że jest zainteresowany przedszkolem. W domu to się już nudzi, co ja zrobię z nimi ciekawego. A tam mnóstwo zabaw. I może się nauczy czegoś nowego? Jeść już się nauczył. Tak to kazał mi się ciągle karmić, a od drugiego dnia w przedszkolu zaczął w domu jeść sam. I chętniej robi sam wszystko. Wątpię, żeby to był zbieg okoliczności.
A marudź sobie 😊, czasem to najlepsze, co mozemy zrobić, kiedy jest ciężko. To jeden ze sposobów radzenia sobie z trudnymi emocjami. Trzeba je z siebie wyrzucić. Brawo Ty !!! 🥰
 
Kochana, ale pamiętaj, że synek mamusi będzie miał w życiu ciężko. Gdzieś usłyszałam słowa, mniej więcej takie, że my dzieci pożyczamy od świata na czas ich dzieciństwa, bo one nie są i nigdy nie były nasze, są częścią świata tak jak my. Moje podejście do rodzicielstwa tak można podsumować. Wychowujemy dzieci dla kogoś. Dla ich przyszłych przyjaciół, partnerów, pracodawców i naszych wnuków. Nie sposób zatrzymać przy sobie dziecka nie wyrządzając mu szkody. Ty już masz swojego mężczyznę, masz męża, ojca synka. Pozwól synkowi rozwinąć skrzydła coraz dalej i dalej od Ciebie. Im będzie miał więcej wolności, tym chętniej będzie do Ciebie wracał w wieku, w którym matki się nie potrzebuje, a CHCE (lub nie) spędzać z nią czas. Synuś mamusi to z mojego doświadczenia najgorsza z opcji, oczywiście obok księżniczki tatusia. My już mamy partnerów. Są nimi nasi dorośli mężczyźni. Nie mylmy naszych dzieci z naszymi przyjaciółmi i partnerami.
To raczej on się stara zrobić z siebie synka mamusi. Od zawsze preferował rodziców, później tylko mnie. Utulić mama, uspać mama, na obcych od zawsze płacz. Nawet do babci przyzwyczajał się stopniowo i niechętnie. Teraz jak babcia przyjdzie to córka raczkuje najszybciej jak umie i rączki wyciąga, a synek wskoczy do mnie na ręce i się przygląda na początku. Oboje się cieszą, ale zupełnie inaczej to okazują.
 
Idzie ku lepszemu :)

U nas była mała panika, bo pani napisała, że jutro teatrzyk i mają być ładnie ubrani, ale na szczęście się okazało, że to za tydzień, więc zdążę kupić rajstopki :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry