reklama

Przyrost B-Hcg.

reklama
Nie pamiętam już dokładnie gdzie ona mówiła zobaczę co powiedzą w szpitalu a czy mogę nie zgodzić się na tą operację ?
istnieje opcja "ignoruj". I jeżeli uwazasz, że zachowanie jajowodu i uniknięcie operacji to wypociny, to zawsze możesz jej uzyć.

Konsultacja z innym lekarzem nigdy nie jest złą opcja. Zwłaszcza w momencie, kiedy Autorka sama nie wie, co się dzieje.

Po to idzie do szpitala, tam sa też inni lekarze.
 
A miałaś badaną betę? 3 lata temu ja sama byłam w bardzo podobnej sytuacji, wiedziałam tylko mniej więcej co to ciąża pozamaciczna i nic poza tym. Wtedy też dziewczyny na forum bardzo mi pomogły. I nie chcę Cię straszyć, ale czasami przy ciąży pozamacicznej występuje coś takiego jak pseudopęcherzyk w macicy. No i teoretycznie jeśli beta była poniżej 700-800 (to jest takie minimum, przy którym na dobrym sprzęcie można coś zobaczyć) to jest jakieś ryzyko, że to właśnie pseudopęcherzyk - przynajmniej tak pamiętam z różnych publikacji, które wtedy czytałam.
Oczywiście nie jestem lekarzem, ale ja też bym jakoś mocno lekarzom nie ufała. Ja dopiero teraz po latach widzę, że w tym moim szpitalu oni nie mieli o niczym pojęcia. Przetrzymywali mnie bardzo długo, 2 razy miałam łyżeczkowanie, w końcu podali metotreksat, ale w tabletkach! Moja beta była niska, wtedy chyba trochę ponad 1000 o ile dobrze pamiętam, ale te tabletki daje się co drugi dzień i nie działają tak szybko jak zastrzyk, przez co spędziłam w szpitalu ponad 3 tygodnie. Nie wiem, może po tabletkach są mniejsze skutki uboczne, ale i tak to było straszne i miałam wrażenie, że lekarze nie wiedzą, co robią.
Później jak już udało mi się zajść w zdrową ciążę i poszłam tam rodzić syna to nie chcieli mi podawać zastrzyków z heparyny (poszłam w 39 tc ze względu na cukrzycę ciążową, mieli wywoływać), bo twierdzili, że to się bierze tylko na początku na podtrzymanie ciąży, mimo że ja brałam przez całą ciążę. Wmawiali mi też, że wcale nie mam cukrzycy ciążowej (bo wyniki z krzywej miałam na granicy, ale to że w szpitalu cukier mi spadał poniżej 70 i miałam takie skoki po ich jedzeniu to zignorowali). No cyrki, więc ja już naprawdę lekarzom nie ufam.
Autorko, podchodź krytycznie do tego, co mówią Ci lekarze. U mnie też beta rosła tak jak u Ciebie i ja ciągle miałam nadzieję na szczęśliwy finał, ale to jest już po prostu niemożliwe. A takie przedłużanie nie dość, że może być niebezpieczne (jeśli to faktycznie cp), to jeszcze źle wpływa na psychikę. Jeśli będą kazali Ci tak leżeć i tylko będą sprawdzali betę, to ja bym Ci radziła pomyśleć o zmianie szpitala.
 
A miałaś badaną betę? 3 lata temu ja sama byłam w bardzo podobnej sytuacji, wiedziałam tylko mniej więcej co to ciąża pozamaciczna i nic poza tym. Wtedy też dziewczyny na forum bardzo mi pomogły. I nie chcę Cię straszyć, ale czasami przy ciąży pozamacicznej występuje coś takiego jak pseudopęcherzyk w macicy. No i teoretycznie jeśli beta była poniżej 700-800 (to jest takie minimum, przy którym na dobrym sprzęcie można coś zobaczyć) to jest jakieś ryzyko, że to właśnie pseudopęcherzyk - przynajmniej tak pamiętam z różnych publikacji, które wtedy czytałam.
Oczywiście nie jestem lekarzem, ale ja też bym jakoś mocno lekarzom nie ufała. Ja dopiero teraz po latach widzę, że w tym moim szpitalu oni nie mieli o niczym pojęcia. Przetrzymywali mnie bardzo długo, 2 razy miałam łyżeczkowanie, w końcu podali metotreksat, ale w tabletkach! Moja beta była niska, wtedy chyba trochę ponad 1000 o ile dobrze pamiętam, ale te tabletki daje się co drugi dzień i nie działają tak szybko jak zastrzyk, przez co spędziłam w szpitalu ponad 3 tygodnie. Nie wiem, może po tabletkach są mniejsze skutki uboczne, ale i tak to było straszne i miałam wrażenie, że lekarze nie wiedzą, co robią.
Później jak już udało mi się zajść w zdrową ciążę i poszłam tam rodzić syna to nie chcieli mi podawać zastrzyków z heparyny (poszłam w 39 tc ze względu na cukrzycę ciążową, mieli wywoływać), bo twierdzili, że to się bierze tylko na początku na podtrzymanie ciąży, mimo że ja brałam przez całą ciążę. Wmawiali mi też, że wcale nie mam cukrzycy ciążowej (bo wyniki z krzywej miałam na granicy, ale to że w szpitalu cukier mi spadał poniżej 70 i miałam takie skoki po ich jedzeniu to zignorowali). No cyrki, więc ja już naprawdę lekarzom nie ufam.
Autorko, podchodź krytycznie do tego, co mówią Ci lekarze. U mnie też beta rosła tak jak u Ciebie i ja ciągle miałam nadzieję na szczęśliwy finał, ale to jest już po prostu niemożliwe. A takie przedłużanie nie dość, że może być niebezpieczne (jeśli to faktycznie cp), to jeszcze źle wpływa na psychikę. Jeśli będą kazali Ci tak leżeć i tylko będą sprawdzali betę, to ja bym Ci radziła pomyśleć o zmianie szpitala.
Rozumiem no mają jutro zrobić betę ze względu że minie 48h dobrym znakiem jest to że zaczęłam lekko krwawić zobaczymy co będzie dziękuję bardzo
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry