Jako że Ida nam ostatnio zmizerniała i poczuwam się w obowiązku do podtuczenia kochanej koleżanki (według zasady: "kochanego ciała nigdy nie za wiele") zamieszczam ten nieziemsko niebezpieczny przepis wyrwany podstępem od strzegącej swej tajemnicy kucharki weselnej:
CIASTKA Z ORZESZKIEM NA WINIE
3 margaryny po 250g
szklanka wina obojętnie jakiego
mąki ile zajmie (wchodzi lekko z kilogram)
W ciasto wkładać po 1/4 orzecha włoskiego i kształtować wałeczek (trudno tu narysować, wielkości połowy małego palca, ciasto trochę rośnie), piec na złoty kolor. Gorące wkładać do syropu:
syrop: pół kilo cukru + pół szklanki wody, kwasek cytrynowy do smaku, (to zagotować)
szybko wyjąć z syropu i kłaść w cukier puder.
SMACZNEGO! :-)
Aha, zapomniałam o najważniejszym: z takiej porcji wyszło mi 166szt. Sporo i dużo pracy, więc na początek polecam robić z połowy porcji (choć jak spróbujesz to pół porcji może się okazać mało! ;-))