reklama

Pytanie do mam karmiących KPI

Drogie Mamy, proszę o poradę mamy mające doświadczenie w KPI. Jestem mamą za chwilę rocznego chłopca i odciągam mleko laktatorem prawie od początku. Synek wolał butelkę chociaż czasem nocami udawało się przystawić go do piersi. Na tym etapie odciągam mleko około 8-9 razy na dobę. Jestem już wykończona tym sposobem karmienia (wyparzanie, mycie, podgrzewanie -wiadomo ile to zajmuje czasu) natomiast chciałabym go jeszcze karmić w ten sposób z różnych powodów. Mój problem polega na tym, że synek jest obecnie na etapie wspinania się, wygibasów itd. Nie można go spuszczać z oka. Niestety ściganie mleka i ten cały proceder trwa jakieś 20 minut co około 3 godziny. W tym czasie nie jestem w stanie go upilnować. Bardzo często kiedy ścigam mleko on dostaje głupawki i wspina się gdzie popadnie a ja mam tylko jedną rękę aby go trzymać. To mnie tak stresuje że mleko przestaje płynąć. Kojec ani krzesełko się nie sprawdza. Mąż nie zawsze jest w domu. Proszę o poradę - jak bezpiecznie zająć dziecko na te 20 minut.
 
reklama
Drogie Mamy, proszę o poradę mamy mające doświadczenie w KPI. Jestem mamą za chwilę rocznego chłopca i odciągam mleko laktatorem prawie od początku. Synek wolał butelkę chociaż czasem nocami udawało się przystawić go do piersi. Na tym etapie odciągam mleko około 8-9 razy na dobę. Jestem już wykończona tym sposobem karmienia (wyparzanie, mycie, podgrzewanie -wiadomo ile to zajmuje czasu) natomiast chciałabym go jeszcze karmić w ten sposób z różnych powodów. Mój problem polega na tym, że synek jest obecnie na etapie wspinania się, wygibasów itd. Nie można go spuszczać z oka. Niestety ściganie mleka i ten cały proceder trwa jakieś 20 minut co około 3 godziny. W tym czasie nie jestem w stanie go upilnować. Bardzo często kiedy ścigam mleko on dostaje głupawki i wspina się gdzie popadnie a ja mam tylko jedną rękę aby go trzymać. To mnie tak stresuje że mleko przestaje płynąć. Kojec ani krzesełko się nie sprawdza. Mąż nie zawsze jest w domu. Proszę o poradę - jak bezpiecznie zająć dziecko na te 20 minut.
Ja mialam laktator muszlowy.

Plus nic nie podgrzewałam. Trzymalam gotowe napełnione butle w lodówce i po karmieniu wyciągałam kolejną butlę na blat. Mleko kobiece się nie psuje, może tak stac (moj rekord to 12h i dalej było dobre!). Mialam tyle butelek ile karmień i wyparzalam je raz dziennie. Laktator też raz dziennie, a tak to w pudełku śniadaniowym w lodówce.

Dziecko zajmowałam na macie w czasie odciągania. Czytaliśmy książeczki. Jak się wspinał to się wspinał, pilnowałam tylko żeby sobie krzywdy nie zrobił. Przyzwyczai się, że to czas na odciąganie.
 
Ja mialam laktator muszlowy.

Plus nic nie podgrzewałam. Trzymalam gotowe napełnione butle w lodówce i po karmieniu wyciągałam kolejną butlę na blat. Mleko kobiece się nie psuje, może tak stac (moj rekord to 12h i dalej było dobre!). Mialam tyle butelek ile karmień i wyparzalam je raz dziennie. Laktator też raz dziennie, a tak to w pudełku śniadaniowym w lodówce.

Dziecko zajmowałam na macie w czasie odciągania. Czytaliśmy książeczki. Jak się wspinał to się wspinał, pilnowałam tylko żeby sobie krzywdy nie zrobił. Przyzwyczai się, że to czas na odciąganie.
robię tak samo z tą różnicą, że laktator chowam w woreczkach strunowych z Ikei.

Kiedyś zapodziała mi się butelka i znalazłam ją po całej dobie- mleko nadal było dobre.

W okolicy 10 miesiąca zaczęłam zmniejszać ilość sesji. Aktualnie (córka 15 miesięcy) jestem na 3
 
robię tak samo z tą różnicą, że laktator chowam w woreczkach strunowych z Ikei.

Kiedyś zapodziała mi się butelka i znalazłam ją po całej dobie- mleko nadal było dobre.

W okolicy 10 miesiąca zaczęłam zmniejszać ilość sesji. Aktualnie (córka 15 miesięcy) jestem na 3
Mnie przy każdym zejściu z sesji potwornie leciały ilości, ale dzięki temu potem w sumie szybko wygasiłam. Ale pierwszy rok to było 9 sesji, a kolejny rok 7 sesji.
 
Mnie przy każdym zejściu z sesji potwornie leciały ilości, ale dzięki temu potem w sumie szybko wygasiłam. Ale pierwszy rok to było 9 sesji, a kolejny rok 7 sesji.
u mnie ilości poleciały dopiero przy zejściu na 3. Wcześniej długo byłam na 4 sesjach i totalnie nie było różnicy. Dalej odciągałam ok. 1 litra, i miałam nadwyżek tyle, że mrożonki oddawałam innemu dziecku. Teraz na 3 uzyskuje koło 500 ml. Jak widać, bardzo indywidualna kwestia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry