LeRemi, ja kisiel zrobiłam z mąką ziemniaczaną. A miód teściowa dodała tak od serca Tymkowi do soczku. "Tak na końcówce noża tylko". No bo przeziębiony... Delikatnie powiedziałam jej, że jest za mały na miód, że może uczulić i się nie daje. To się trochę zmieszała i stwierdziła, że nie wiedziała. Kurcze... ciężkie są dla mnie takie sytuacje. Ona chce dobrze, innym dzieciom pewnie tak robiła i nic się nie działo, więc chce i Tymkowi pomóc. No i tak sobie myślę, że nie ma co panikować, bo to małe ilości. I ten miód, i makaron, i inne dziwactwa które mu daje do próbowania.