Chyba też pomyślę o zamrożeniu Dyni, chyba w listopadzie jeszcze będą do dostania o ile się nie mylę. Bo dopiero w domu u nas mogę to zrobić.
Już nie mogę się doczekać jak Staś będzie mógł jeść coś poza moim mlekiem. Ja mam świra na punckie kuchni, jedzenia i żywienia, więc będę miała mega frajdę że i jemu coś upichcę.
Odnośnie zup na mięsie, to jestem przeciwniczką. Uważam że dla dziecka, nawet kilkuletniego lepiej zupę ugotować na maśle, oliwie, oleju i warzywach, a mięso gotować osobno, wywar wylać i dodać do zupki to ugotowane mięso. Wywar z mięsa czy kości, wcale nie jest zdrowy, bo zawiera cały ewentualny syf jaki jest w mięsie. Mięso spożywa się dla białka, a w wywarze jest głownie tłuszcz, antybiotyki, puryny i inne badziewia. Taka teoria poddaje pod dyskusję królową zup czyli rosół. No właśnie co z tym rosołem. Sama czasem lubię dobry rosół zjeść. Ale nie uważam że jest to zdrowa zupa dla dziecka. Zwłaszcza taka gotowana na zwykłym sklepowym kurczaku, indyku czy wołowinie.