A a'propos "młyna" po urodzeniu naszych dzieciaczków, to dzwoniła do mnie wczoraj koleżanka, ma rocznego synka, i mówiła, że na początku, przez pierwsze dwa miesiące dziecko (cytuję): "je, śpi i sra", więc po pierwszym szoku kobitka się przyzwyczaja i robi rzeczy typu dzienne i nocne karmienie, przewijanie, kąpanie automatycznie, dopiero potem, jak dzidzia zaczyna się uśmiechać, nawiązywać widoczny kontakt, jest ciekawiej, ale młyn zaczyna się jak dziecko robi się już "kumate" i mobilne, raczkuje i chodzi "przy meblach" i trzeba mieć wtedy oczy dookoła głowy. Opowiadała mi jak jej synek demoluje jej codziennie mieszkanie, jak włożył raz rączkę do otwarzacza DVD i mu się tam zakleszczyła, a że mąż był w pracy, to musiała sąsiada poprosić, żeby małego "wykręcił" z maszyny, albo jak mały dorwał jej podkład pod makijaż i się cały wysmarował (jej komentarz: "dobrze, że chociaż on, bo ja nie mam chwili czasu, żeby się wypacykować, nóg nawet nie mam czasu ogolić i chodzę jak sarna" :laugh

, albo jak odgryzł psu (mają mopsika) kawałek ucha i notorycznie próbuje z psiej michy :laugh: :laugh:, że już nie wspomnę o tym, że po każdym karmieniu gerberami kuchnia, moja koleżanka i jej synuś wyglądają jak po wybuchu bomby atomowej. I jeszcze wiele, wiele więcej.... :laugh:
A więc dziewczyny - nastawiajmy się pozytywnie, za rok z kawałkiem będzie "wesoło
