czesc Mamusie
ale dzis upal, co? Juz nie moge wytrzymac tej duchoty...
Mikolaj od wczoraj przechodzi sam siebie... Non stop ryk, krzyk i marudzenie. Nawet na rekach sie nie uspakaja. Teraz cale szczescie zasnal. Wogole Mikus czym wiekszy tym gorsza maruda sie z niego robi. Kiedys calymi dniami potrafil grzecznie lezec, nawet nie musialam go nosic ani zabawiac. A teraz wszystko mu sie nie podoba. Jesc-nie, pic tez nie, podczas spacerow wrzask bo nie chce w wozku lezec, w domu ani w lozeczku mu sie nie podoba, ani na macie ani w lezaczku... Wszystko jest na "nie". Nie wspomne juz o rehabilitacji... To jest dopiero koszmar. Nie zdazamy zaczac a juz jest wrzask. Aniolek mi sie w diabla zaczyna zmieniac...
Przyjeli Mikolaja do zlobka ale ze wzgledu na jego stan nie moge go oddac. Bylam dzis rozmawiac z pania kierownik, przedstawilam jej cala sytuacje i powiedziala, ze nie mam sie martwic, narazie zawiesza przyjecie Mikiego do zlobka, ale miejsce na niego caly czas czeka, mam tylko dac znac jak juz z Malym bedzie wszystko dobrze. Kamien z serca mi spadl

bo juz sie balam, ze to cale latanie, zalatwianie i proszenie sie na nic.
katerinka najgorzej jak dziecko zaczyna chorowac... ale nie ma sie co martwic, napewno bedzie dobrze
wiolami tak jak mowisz "byle do przodu". Jak to w zyciu bywa sa lepsze dni i te gorsze... I trzeba je jakos przetrwac.