adka nie chciałabym Ci mieszać, ale może warto to jeszcze przemyśleć... do urzędu możesz iść sama, skoro on nie chce, ale myślę, że o alimenty warto byłoby powalczyć, miałabyś jakąkolwiek kasę na Liliankę. Inaczej jest z sytuacją, kiedy mamy pracują, bo raz lepiej, raz gorzej, ale sobie radzą. Ty jesteś świeżo po maturze i nie obraź się, ale do usamodzielnienia się jeszcze daleko (tak jak i mi z resztą), a tak przynajmniej na część rzeczy potrzebnych Liliance miałabyś pieniążki nie od rodziców.Hej! Ja mam dosyć już tych kłótni, wysłuchiwania i stresów. Zdecydowałam, że nie idę z nim do urzedu i nie chce alimentów. Jak zaczął się wymądrzać, że on chrzci dziecko, wybiera świadków, że będzie ja na weekendy zabierał. A w dupie z nim i z jego pieniędzmi chce w końcu świętego spokoju bo wykorkuje!
.