reklama

Samotna Matka- Samotna w ciazy?

  • Starter tematu Starter tematu Iff
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
agnes32 - jestem po rozmowie z mamą i wracam do domu , kurcze lepiej byc nie moglo , tyle strachu ze zmarnowalam zycie nie tyle sobie co dziecku , a tu mama jak dobra wrózka jedno slowo i dala nadzieje i uspokoila :) ah kochana ta moja mama , bez niej nie dalo by sie :)
jestem samotna matka - samotna w ciazy , tak to nowe doswiadczenie ale sadze ze dam rade ............
zreszta nie tylko ja WY WSZYSTKIE dacie rade .... wierze w to :)



[url=http://www.suwaczki.com/][/URL]
 
Ostatnia edycja:
reklama
Kasia Fajnie czytać, że u Ciebie w porządku i że związek się rozwija po Twojej myśli. Sprawdziłam w książeczce, że Kubulek ważył trochę więcej jak miał tyle miesięcy, co Maja, ale to chłopczyk, więc inaczej się rozwija, zresztą Maja jest jeszcze malutka, jeszcze zdąży nabrać ciałka ;-)Ja też myślałam, że z dzieckiem jest inaczej, myślałam, że więcej śpi i można się zająć sobą, a tym czasem niestety nie ;-)Mój Kuba śpi bardzo króciutko, ale za to umie się już zająć sobą, bawi się sam samochodzikami i piłeczkami. Pocieszny jest :happy: Trzymam kciuki za pozew ;-)

Margolcia28 Dobrze, że masz oparcie w mamie, też miałam ogromne w czasie ciąży. Przed Tobą jeszcze trochę miesięcy do porodu, ja jestem już prawie rok po i powiem Ci, że samotna ciąża jest do przejścia, a potem jest już znacznie lepiej. Ja akurat mam w miarę poprawne relacje z exem, staram się nie myśleć o tym, co było. Teraz patrzę już tylko na rosnącego Kubulka i to jest piękne uczucie :happy2: Będzie dobrze, tylko trzeba przejść przez ciążę. Życzę dużo wytrwałości, a w chwilach smutku pisz tutaj, mnie to forum bardzo pomogło swego czasu.
 
margolcia podjelas bardzo madra decyzje. ja tez odeszlam od exa. nie dalam sie szmacic jemu i jego matce. wiesz jak odchodzilam jeszcze mialam baaaardza duza nadzieje ze on o nas zawalczy, ze zrobi cos bysmy byli razem. niestety nie zrobil nic. to mnie tylko utwierdzilo w przekonaniu ze zrobilam bardzo dobrze odchadzac od niego. bylo i jest mi bardzo przykro.
ale po co tkwic w chorym zwiazku, po co byc z kims kto nie szanuje? po pierwsze i przede wszystkim trzeba sie szanowac.

oczywiscie ja moglabym byc dalej z ex, ale rownalo by sie to z tym ze zgadzalabym sie na to jak mnie traktowal. a ja nie chcialam by tak wygladalo moje zycie.

odejscie od exa, i co sie z tym wiaze samotna ciaza - to byla jedna z najtrudniejszych ale i jedna z najmadrzejszych decyzji w moim zyciu. drugi raz zrobilabym tak samo.

moi rodzice tez mi pomogli w podjeciu decyzji, jak zobaczyli mnie u exa w jakim bylam stanie - to nawet nie chcieli slyszec o slubie. rodzice plakali oboje i blagali mnie bym wracala do domu, odrazu powiedzieli mi ze pomoga wychowac dziecko.
bardzo duzo daje to ze sie ma wsparcie u rodziny.


bynajmniej ja niezrozumie nigdy kobiet ktore latami tkwia przy facecie, ktory je poniza.
Gratuluje odwagi i sily, przy podjeciu decyzji o odejsciu.
 
Ostatnia edycja:
agnes32 DASZ RADE.... wparcie bardzo wazna sprawa jak sie okazuje w moim przypadku
ale nie zawsze jest fajnie , czasami lepiej zeby go nie bylo .... pamietam poczatki pierwsza ciaza ..... wszyscy wiedzieli lepiej odemnie , zamiast wspierac draznili , wrecz wQrwiali :/ .... pamietam ze dlugo dlugo matka w klutni potrafila krzyczec i wyzywac mnie , od niedawna jest dobrze choc mowie z reka na sercu ze balam sie powiedziec jej prawde i wiesz nie pomylilam sie bo najpierw nawyzywalam mnie , ale szybko zreflektowala sie i zaczela wspierac :) ...... wiem ... mimo wszystko je mam Ty nie .... ale masz nas obecne tu dziewczyny które napewno wespra dobrym slowem i rada :)
nie dołuj sie DASZ RADE masz malenstwo i to jest najpiekniejsze co mozna miec :)



 
My dziś po kolejnej awanturze podjeliśmy decyzję o rozstaniu, on krzyczał ze się powiesi, a ja mam już dość... Powiedziałam ze ślę mu krzyżyk na drogę.

Jestem psychicznie wykończona, ten człowiek mnie niszczy, raz mnie kocha, raz nienawidzi.
Małego kocha - wiem to na pewno, ale nasz związek to pomyłka.

Siedzę i ryczę jestem przerażona, wcześniej te decyzje były mówione pod wpływem chwili, teraz na spokojnie i po przemyśleniu. Co będzie dalej, już teraz mały daje mi tak popalić że z wyczerpania chwilami mam ochotę go oddać komuć pod opiekę na cały dzień i myśleć tylko o sobie.
On nie usiedzi nawet z nową zabawką dłużej niż 30 sekund,

Wiem że prędzej czy później moje zmęczenie będę odreagowywać na dziecku, a tego boję sie najbardziej.
 
a moj ex od malej dzisiaj znowu przeszedl sam samego siebie,oj byla ostra wymiana zdan,teraz juz gada ze na sprawe nie przyjdzie i bedzie odwolywal sie od kazdego wyroku jaki zapadnie a z dowodem dla malej sie zastanowi bo jak on pojdzie siedziec to ja dam dyla z polski to mu mowie tak na pare dni do krropelki:) co za dekiel pusty w leb ale ja sie nie martwie i nie zamierzam sie denerwowac i sobie nastroju psuc.
wykrzyczal mi dzisiaj rowniez rzeczy typu,ze jak nie z nim to z nikim nie bede i nie da mi spokoju ani nie bede sobie zyc jak ja chce,bo i tak sobe swietnie radze i takie inne ze rece mi opadly,powi,ze nie bede z nim dyskutowac bo to nic nie warte a zeby z kims byc trzeba czegos wiecej niz wyzwiska,wysluchiwanie o durnych rzeczach,ktore nie maja zadnego znaczenia........
wiec spakowalam dzieci i pojechalismy na caly dzien nad jezioro,tak sobie odpoczelam w tym lesie ze szok naprawde i na koncu poszlam do fryzjera:)

i wiecie co mozna nie miec pieniedzy,nie miec faceta ale miec swiadomosc psychiczna,ze taki typ nie dzieli ze mna zycia na codzien,co za ulga:)))))))))))))))))))))))))
 
Ostatnia edycja:
czesc ,ne wiem dziewczyny jak wy sobie radziłyście ale ja kiepsko sobie radze,jeden dzień dobrze a następny gorzej....w tych kiepskich chwilach biore tel i pisze mu sms....już mija miesiąc jak go nie ma....Wczoraj napisałam mu ze nas olał i zotawił i nic go nie interesuje że nawet nie zapyta się jak ja się czuje i dziecko ,czy nam czegoś nie trzeba....że sam namawiał mnie na dziecko a teraz się wypina....a on na to tylko qurwa qurwa że on śpi itp...i bym pomyślała że to nie boli....skąd ja moge wiedzieć że ktoś śpi o godzinie...13...i wiecie co jest najgorsze że on nawet nie próbuje tej sytuacji nie wiem zakończyć...nie mówi o rozwodzie nie zabiera ubrań ani nic...jak tak bardzo nie chce być z nami to dlaczego nie zakończy spraw ze mną związanych?????tylko unika spotkania??????pod pretekstem że ma auto w naprawie....
 
Agnes weź spakuj tego frajera i wypie.rdol za drzwi!!! I po co piszesz?? Wiem że Ci ciężko, ale nie poniżaj się. On ma Was gdzieś, przecież widzisz... Sorry za ostre słowa, ale powinnaś zrozumieć że to koniec, i zakończyć to sama. Wywal na zbity pysk i miej go gdzieś!!!! Bo przyjadę i sama to zrobię, a wiesz że nie mam daleko :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry