reklama

Sen maluszkow

reklama
HAPPYBETTI przemilczę godzinę postu ;-) bo ja conajwyżej mogłabym się kłaść o tej godzinie :-D
a z tym co napisałaś się zgadzam, chociaż do pewnych rzeczy myślę, że się da przyzwyczaić. ja Pudzianka przyzwyczaiłam, że do jakiejś 11 leżakujemy i najpierw marudził, a teraz ma tak, że jak trzeba gdzieś wyjść rano to jest niezadowolony ze zburzonego planu dnia ;-)
aha i mi się nie spieszy do kolejnych umiejętności, bo pewnie nie powtórzy mi się już patrzenie na takie maleństwo.
 
Happy- bardzo dobrze napisalas. ja mam przyklad w domu, Zosia spala w nocy jak skonczyla ok 1,5 m-ca i spala po 12 godzin bez problemow, Madzia mimo ze tak samo uczona zasypiania, w ten sam sposob usypiana itd, za chiny ludowe nie chce spac w nocy budzi sie jakos ze 2 razy chyba (dokladnie nie wiem), a te same techniki te same sposoby. Jedno dziecka da sie przetrzymac a drugie bedzie wylo jak szalone i nici z tego...wiec nie tylko technika ma znaczenie
 
dzieciaki są cwane, ja Arka szybciej nauczyłam spać samemu, z Olką było ciężej, może dlatego, że to moje pierwsze było. Mi Arek budzi się teraz tak do 4 razy i nie chce jeśc, bardziej pić, ale i tak jestem zadowolona, bo usypia bez problemu, tylko w ciągu dnia mało śpi, a i tak budzi się po 5tej.
 
A ja się wczoraj tu cieszyłam że pierwsza nocka wreszcie cała a dzisiaj co-powrót do przeszłości czyli 1,4,5 i 6 rano:baffled: moja koleżanka ostatnio powiedziala mi-ma synka 3,5 roku-że ona do dnia dzisiejszego o 3 nad ranem wstaje i gotuje butelkę mleka:szok:
 
U nas podobnie jak u Happybeti z dnia na dzien Tomek zaczal spac dluzej w nocy i nawet jak sie obudzi (a teraz przewaznie budzi sie dlatego,ze doszedl do konca lozeczka i mu ciasno)to latwiej mu zasnac.I tez zauwazylam,ze nie jest juz tak czesto w nocy glodny ,wiec najpierw zrezygnowalam z karmienia o 22 a pozniej jakos tak samo wyszlo,ze teraz je 2 razy w nocy.I nie musialam sie zbytnio wysilac ,tak samo bylo ze spaniem w lozeczku.tylko raz na jakis czas zmienia mu sie pozycja ,w ktorej lubi spac.Wszyscy straszyli,ze bedzie ciezko go"odzwyczaic" a ja naprawde niczego takiego nie zauwazylam.Uwazam,ze po prostu przyszedl na niego czas.Caly czas kieruje sie swoja intuicja i moze w przeciwienstwie do niektorych mam nie slucham slepo lekarzy(ksiazek,doradcow,psychologow itp)i nie uwazam,ze zawsze maja racje.a jak moja matczyna intuicja nic nie mowi czy zle mowi,to slucham Duzego Tomka a to madry facet jest;)i nie pozwalam dac sie zwariowac.I bardziej sobie cenia opinie takich doswiadczonych,madrych mam jak npHappybeti.Ja juz widze jak on "dorosleje"i niezawsze daje sie calowac czy przytulac,dlatego nie zaluje ,ze spal 6miesiecy z nami w Lozku i ze jak byl malutki to byl caly czas przy nas.

Na bycie samodzielnym i doroslym bedzie mial jeszcze tyleee czasuuu w zyciu,ze teraz niech bedzie tylko dzieckiem:)
 
sheeney,zawstydzasz mnie:zawstydzona/y:- kuudy mi do mądrej:zawstydzona/y:.Jakbym taka mądra była,to by mi dziecko nocki przesypiało od 2 tygodnia życia:-D,hehe.
Natuś,no i tu sie potwierdza moja teoria,że "grzeczne" dzieci chętniej współpracuja z rodzicami;-):-D.
 
Skeeney tez popieram to co napisałaś,ja też dookoła tylko słyszałam że jak śpi z nami borysek to go już nie oduczymy nigdy i będziemy się męczyć później bo sam w łóżeczku nie uśnie ale ja po prostu nie mialam serca kłaść takiej kruszynki samej w pokoju i iść spać do sypialni,za bardzo za nim tęskniłam i musiałam mieć go przy sobie:-),teraz jak jest troszkę większy po kąpieli kładę go do łóżeczka w swoim pokoju i tak śpi do pierwszego karmienia i biorę go do nas, przyjdzie przecież taki dzień (co miało już miejsce pierwszy raz:-)),że prześpi w łóżeczku całą noc,no i dla mnie to "rozstanie" przebiega łagodniej niż jak był taki malutki i miałby sam spać.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry