reklama

Sen maluszkow

Paolcia u nas jest tak samo, nie ma opcji żeby zasnął gdzie indziej niż w łóżeczku, na wakacjach po 2 nocach był telefon do recepcji żeby łózeczko do pokoju wnieśli bo my totalnie zmęczeni wszyscy razem z Frankiem na czele bo on nie zaśnie. Mieliśmy drobny kryzys i objawy były takie jak u Nat, ale to raczej na zasadzie że wcale nie chciał spać, wiedział doskonale, że w innym pokoju my jeszcze nie spimy i chciał sie bawić, pobudka kilka razy w nocy i ryk ale ja nie chciałam mężowi wchodzić w parade bo to w końcu on spec od psychy dziecięcej a kazał przeczekać to przeczekaliśmy. Momentami ja byłam gotowa do kapitulacji ale on nieugiety, Franek troche popłakał ale zrozumiał chyba że nie wygra. Mój m mówi że w tym wieku dzieci robia to już zupełnie świadomie, że jest to tzw próba sił i jesli jest sie pewnym że chce sie aby dziecko spało w swoim pokoju to w tym wieku nie należy mu odpuszczać bo potem coraz gorzej będzie. Przetrwaliśmy ten kryzys kilkudniowy z podkrążonymi oczami ale teraz już jest ok. Poza tym wynieśliśmy sie z Frankowego pokoju który był naszą sypialnią, teraz to królestwo młodego a my mieszkamy w salonie. Odkąd to zrobilismy sypia lepiej, myśle że przebudzał sie mimo wszystko jak my się kładliśmy a potem już spał płytko, kręcił się i wcześneij wstawał, teraz spi od ok. 20:30 do 8:00, śpi w body z krótkim albo w koszulce bo goraco teraz, na I urodziny dostanie od babci pościel, kołderke, podusie to na zime bedzie w sam raz :)
 
reklama
KANIA możliwe niestety :-(

i ja już nie wiem co robić, te problemy ze spaniem i jedzeniem doprowadzają mnie tylko do frustracji. nie mam już siły i mimo iż Pudzianek jest dla mnie najważniejszy na świecie to coraz mniejszą mam ochotę na kolejne dziecko nie tylko ze względu na poród ;-(
 
Ostatnia edycja:
Natolin mi sie wydaje że albo on sie z wami teraz mocuje po prostu i chce na swoim postawic, sprawdza na ile sobie może pozwolić albo to kwestia np zębów lub kolejnego skoku. U nas problem ze spaniem był, teraz dla odmiany z jedzeniem, doszłam do wniosku że taki okres i trzeba przeczekać z zaciśniętymi zębami. Pocieszam sie że po tych trudniejszych dniach nastana lepsze, kiedy dziecko znów całymi dnaimi będzie radosne i usmiechnięte, pięknie spiące w nocy i zjadające całe porcje podczas każdego posiłku. Teraz trzeba po prostu przetrwać jakoś, mysle że to i tak dopiero początki naszych przebojów z temperamentem maluchów, jak nadejdzie słynny "kryzys dwulatka" to dopiero będziemy mieć jazde, pewnei z arok o tej porze bedziemy dzień witac i kończyć lampką wina lub piwem, wrzeszczeć na małżów żeby zabrali dziecko choć na chwilę na plac zabaw a sprzątanie chałupy bez dziecia bedzie największym wybawieniem. Tak więc przyzwyczajajmy się i żyjmy nadzieję że kryzys minie szybko :)
 
udało mi się uśpić małego w łóżeczku, spłakał się bardzo, ale jakoś dałam radę, chociaż jeszcze chwilę i bym pewnie skapitulowała. jestem na to zbyt miękka. sama NIENAWIDZĘ jak ktoś nie reaguje na moje łzy, więc ja tak nie potrafię.
 
Natolin ale weź pod uwagę że on może naprawde to wymuszać, pospał może troche z wami i teraz też by chciał a tu amba. Mi też dziś franek kimnął na kanapie obok mnie i kolejna drzemke tez chciał na kanapie i też wielka awantura że ja sie nie zgadzam, teraz tak będzie, dzieć swoje my swoje aż dzieć zrozumie kto rządzi.
 
reklama
NAT brawo za konsekwencje i niestety niektóre kwestie musimy "przebolec" gdyż teraz dzieci najzwyczajniej zaczynają nas testować. a jeżeli chodzi o łzy to przecież nie musisz nie reagowac. Możesz podejśc do lożeczka, poglaskać, przytulic - tak żeby Pudzinek wiedział, że jestes obok, ze go wspierasz i kochasz ale że niestety nie zawsze będzie tak jak on chce, więc mimo uczuć którymi go darzysz będzie musial w łóżeczku zasnąć i spać...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry