reklama

Sen maluszkow

nat, ja też się zastanawiam jak będę funkcjonowac w pracy np. po takiej nocy jak dzisiaj, z mega dużą ilością pobudek :baffled: Chociaz mi czasem lepiej się wstaje i funkcjonuje jak mniej śpie niż jak jestem wyspana, bo wtedy cięzko z łóżka się zwlec :confused2: Co oczywiście nie oznacza że nie lubie się wyspać ;-)


U nas ze snem to jest wszystko pokręcone, są takie dni tygodnie, że i w dzień i wieczorem Ptysiek zasypia bez żadnego problemu, myk i już spi :-) a potem przychodzi taki czas że każda próba uśpienia kończy się godzinną walką :dry: i nie mam pojęcia jaka jest zależność i dlaczego tak się dzieje :no: Chyba poprostu musze czekać aż sam się ureguluje w tej kwestii, a po chichu mam nadzieje, że z pójściem do żłobka jakoś mu się to zmieni na lepsze :sorry:
 
reklama
No chyba właśnie te dzieciaczki po prostu muszą same dojrzeć do przesypiania nocy. Niektóre szybciej się tego uczą, innym zajmuje to dużo więcej czasu. A biedni rodzice po prostu muszą to przetrwać - w końcu kiedyś nadejdzie koniec tych pobudek. U nas ma się ku lepszemu cały czas. Dziś mały bardzo ładnie spał, przespał karmienie koło północy i jadł dopiero o 3:30 :-) A potem spał do 8:00 Wyspałam się jak mops :-)
Z tymi pobudkami to myślę, że to kwestia przyzwyczajenia organizmu. Teraz u nas jest super - ze 2 pobudki nocne i tyle. Ale ze 4-5 miesięcy temu to były 2, a czasem i 3 karmienia nocne (butlą, czyli trzeba zagrzać zrobić mleko, potem butlę umyć) + 4 do 6 pobudek na wetknięcie smoczka i póki w ciąży nie byłam to praktycznie ja cały czas wstawałam do małego i jakoś funkcjonowałam i miałam się dobrze. Jak mąż przejmował dyżur to ja się sama wtedy budziłam po 7h snu bo już nie mogłam spać, bo to za dużo było, a teraz to spokojnie 9h bym sobie pospała. Nie wiem jak ja wtedy funkcjonowałam, po prostu chyba organizm się dostosował do tego.
 
Ostatnia edycja:
nice, tyle że nas Patryk troche przyzwyczaił do dobrego bo jak skończył 1,5 miesiąca to zaczął przesypiać nocki :sorry: a potem jak zęby zaczeły iść to się niestety wszystko popsuło :baffled: No i u nas nie ma jedzenie w nocy, nawet na cycu było raczej mało karmień nocnych, a teraz pobudki głównie na smoka ewentualnie na przytulanki wiec czasem bierzemy go do nas :tak:
Super, że u was nocki coraz lepsze :-) dla ciebie sen teraz bardzo ważny jest :tak:
 
no u mnie podobnie jak u Ciebie ROXANNKA, Pudzianek przyzwyczaił nas do dobrego, bo on przed skończeniem miesiąca zaczął przesypiać noce i to w godzinach 19-7... i tak miał przez 8 pełnych miesięcy.
sporadycznie zdarzała się gorsza noc. i dla mnie to było jak dar niebios... a teraz jest masakra dla mnie, bo mi nigdy nie jest lepiej wstać po nieprzespanej nocy. Dla mnie 9h to jest minimum. I już nawet nie chodzi o to, że ja rano jestem śpiąca, bo jakoś się przyzwyczaja organizm, wiadomo. ale ja w nocy jak on się budzi to jestem całkowicie nieprzytomna.
 
Trzymam kciuki żeby Patryk i Piotruś się naprawili jak najszybciej:-) A jeśli ma to być dłuższy etap to zycze szybkiej adaptacji organizmu;-) Ja to też sobie nie wyobrażam jakbym teraz miała wstawać tak często jak kiedyś - masakra. Człowiek się szybko do dobrego przyzwyczaja.
 
nat, to faktycznie u nas podobnie, chociaż Patryk aż tak długo nas nie rozpieszczał ;-) a w nocy to ja tak samo nieprzytomna, więc u nas odpada jakieś kombinowanie że może głodny albo chce mu sie pić, daje mu smoka i dalej się kłade bo średnio wtedy funkcjonuje :baffled: rano czasem nawet nie pamiętam że wstawałam i się zastanawiam czy to nie było innej nocy :-D

nice
, no dzisiaj Patryk pokazał jak lubi drzemki w ciągu dnia :confused2: a jak jestem w domu to się jeszcze gorzej z nim czasem męcze :eek: przetrzymaliśmy go do 19:30 i teraz już śpi, nawet nie miał siły trzymać sobie butelki z mleczkiem ze zmęczenia :sorry: ale jacyś mądrzy sąsiedzi wiercą coś, w niedziele o tej porze :wściekła/y:
 
makuc, już miałam takie myśli, uwierz mi :crazy: najgorsze jest to że ten blok jest tak skonstruowany że nie wiadomo kto i na którym piętrze to robi i czy wogóle w naszym pionie, więc nawet nie ma za bardzo na kogo się poskarżyć :no: ale z mężem mamy plan na przyszły weekend, wiercenie miejsc na ramki o jakiejś 5 rano :rofl2: zobaczymy tylko o której Ptysiek się obudzi ;-)
narazie cisza :confused2: ale chyba meble przestawiają bo huk jest wrrrr :wściekła/y:
 
reklama
u nas pięęęęęęęęękne czasy były jak karmiłam młodą piersią i spałyśmy sobie od porannej pobudki (zazwyczaj 5-6rano) razem do 11 nawet!!!!!!!!!!! boszzzzzzzzzzzz, jak sobie przypomnę to nie wierzę że tak dobrze miałam:-D miałam! teraz dalej mamy częęęęęsto zdarzające się pobudki w nocy na mleczko, raz lub dwa (nieraz 3-4 albo 5-6h, nieważne, dla mnie to i tak noc;-)).noc przespana w całosci to wciąż towar deficytowy i luksusowy:/
pisałabym jeszcze ale burza mnie zaczyna troszkę przerażać, więc chyba powyłączam sprzęty i hmmmmmmm, książkę przy latarce poczytam:/
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry