A ja Wam powiem coś dziwnego- już nic nie rozumiem- bo tak:w sobotę jechałysmy do siostry- z racji tego,że akurat tak jakos się wyrobiłam,to jazda była w czasie ,kiedy Amelka powinna miec obiadek i drzemkę.No,nic,do Szczecina jedzie się pół godzinki,więc nic strasznego- u siostry zjadła,a ze z łózeczkiem przy pierwszym podejściu się nie udało,usiłowałam ją uśpic na łózku- gdziez tam- mowy nie było.Więc od samego rana Amelka "na nogach".Potem wybrałyśmy sie z siostrą na zakupy- ok. 17.30 no i jak było do przewidzenia,Amelka "padła " w wózku:/.Spała jakiś kwadrans.Łażenie po centrum handlowym trochę nam zajęło czasu,bo jeszcze buciki oglądałysmy itp...w każdym razie do domu ok.21.00 wróciłyśmy.,Wtedy juz byłam zdeterminowana i to łóżeczko nieszczęsne "kulawo" rozłożyłam.Amelka ani myślała o spaniu,jeśc też nie chciała- ani kaszki,ani samego mleka- wypiła tylko butelkę soczku i wreszcie po długich bojach padła ok.23.00 i obudziła się o 6.00 na mleko.
Wczoraj wracałam ok. 19.00 do domu,zasnęła mi w busie,więc sobie myślę- "oho,powtórka z rozrywki".W domu znów jeść nie chciała- tylko 90 ml mleka samego wypiła,zasnęła ok.22.00 i spała całą noc do 6.00.To ja juz nie rozumiem- idzie spać praktycznie głodna i śpi całą noc????Ktoś mi wytłumaczy???