majaam
majaam
Nie musiałam być w ciąży, żeby być skrajna, jak coś lubie, to jak mnie napadnie, to do oporu. Tylko wtedy, w danym dniu, już prawie nic nie jem. Rano sniadanie, po południu napad, np.2-3 paczki żeków z plusa, tych kwaskowych(plusa mi zlikwidowali:-(), albo własnie kilo chałwy:-)
Teraz czekam na 30 marca i biorę do końca L4,niby wszystko ok z Dzidzią, ale w czwartek rozebrało mnie przeziębienie gigant, wczoraj w nocy rozbolało gardło, dzieciaki w szkole kichają i prychają.Tam nie potrafię się oszczędzać,śpiewam z uczniami, tematy ucziwie opowiadam ze szczególami, a w klasach łączonych jest 2w1.
Nie wspominjąc o pewnych zaległościach...
;-)...w czytaniu.
Teraz czekam na 30 marca i biorę do końca L4,niby wszystko ok z Dzidzią, ale w czwartek rozebrało mnie przeziębienie gigant, wczoraj w nocy rozbolało gardło, dzieciaki w szkole kichają i prychają.Tam nie potrafię się oszczędzać,śpiewam z uczniami, tematy ucziwie opowiadam ze szczególami, a w klasach łączonych jest 2w1.
Nie wspominjąc o pewnych zaległościach...
;-)...w czytaniu.
Ostatnio edytowane przez moderatora:
ja dziś czekoladę z maślanką 


zawsze się go boję, jak u nas wieje to na strychu słychać jak tam wszystko łopocze 