Witajcie Sierpnióweczki
Trochę zaniedbałam zagladanie tutaj, musiałam ograniczyć, bo jak chwilowo innych atrakcji brak, łatwo się uzależnić.
Cieszę się razem z Wami dobrymi wynikami i wspólczuję cierpiącym.Też przeżyłam dziś horror, kupująć wędliny. Podziwiam te, które muszą kupować i gotować rodzince i są wrazliwe na zapachy. Przyjeżdża mój braciszek, więc byłam zmuszona pójść do rzeźnika.Musiałam wyjść z kolejki i uśiąść na oknie, bo zbieraliby mnie z podłogi.
W porównaniu z Wami to tylko mdłości, ścisaknie kibelka, wrażliwość na zapachy i przerażająca słabość, ale doszłam do przerażających wniosków. My czekamy na maleństwa z utęsknieniem i jesteśmy w stnie wszystko znieść, dla jego dobra. Jednak te, które są w niechcinej ciąży...i stąd aborcje.