hejka :-)
zdrówka dla wszystkich chorowitków, przykro mi że u niektórych były zasmarkane święta :-( ale już niedługo wiosna a z nią mam nadzieje koniec tych paskudnych infekcji
mieliśmy jechać dziś do znajomych z dziewczynką 3 mies starszą od Julki ale nie pojechaliśmy bo ich mała przeziębiona, u innych znajomych ospa... więc pojechaliśmy do bezdzietnych hehe z takimi jakoś łatwiej się umawiać hmm ale tamte spotkania nadrobimy innym razem pewnie :-)
Mewa właśnie czekamy na relacje jak ci sie podoba w nowej pracy :-)
ja zaczynam w środe i chyba mi sie psycha załącza tak jak tobie Efe bo dziś pierwszy raz żygałam dalej niż widziałam... masakra, niby wiem że to najprawdopodobniej w głowie siedzi ale co z tego skoro zapanować nad tym nie umiem :-(
nie że sie stresuje czy coś, Julka będzie pod dobrą opieką, kasa bardzo nam sie przyda itp ale martwie się że już nie będę jej mogła tak obserwować jak teraz, że nie będzie leniwych ale jakże czułych poranków w łóżku, wiem że w sumie nie o ilośc czasu chodzi ale o jakość ale martwie sie że po pracy będę zmęczona, niecierpliwa, że stale będę miała coś do załatwienia... ach już nie smęcę...
a z jedzonkiem to u nas od jakiegoś czasu jest tak:
8 - mleczko 240 ml
11 - kanapeczka z szynką lub serkiem i kawałeczek pomidorka może ćwiartka lub paróweczka i chlebek z masełkiem, czasem jajo i kanapeczka (niewiele z tego jaja zje)
14 (po godzinnej drzemce) - jogurcik, serek albo owocki świeże lub ze słoiczka
17 - obiadek: pół dużego słoiczka lub to co my mamy, np dziś zjadła całego sznycelka (mięsko mielone smażone z warzywkami w środku) i łyżke makaronu, warzywka są bleee, czasem zje kawałeczek pomidorka albo UWAGA szparage, innych nawet do buzki nie weźmie
20 - kaszka na mleku na gęsto z owocami z jakieś 150 ml mleka
21 - mleko 240 ml
Aga przypomniało mi sie że między 9 a 12 miesiącem wtedy gdy Julka raczkowała jadła najwięcej!!!!!!!!!!!!!! Na obiadek potrafiła wsunąć cały słoiczek i jeszcze sporo z naszego talerza, do tego po śniadanku był banan a na podwieczorek obowiązkowo sucha buła, a w ciągu dnia jeszcze zjadała sporo owoców (np pudełko malin, garść truskawek, winogron), ciastek, paluszków i chrupek
Jak nauczyła się chodzić to potrzeby energetyczne jej mocno zmalały i myślałam że będzie niejadkiem ale ona po prostu je ile potrzebuje, są takie dni że na obiad zje jednego ziemniaka tylko i nie woła nic aż do kolacji
teraz daje jej słodycze czy paluszki okazjonalnie, tak przed drzemką albo po obiadku,
aha przypomniało mi sie że Jula lubi bardzo ciasto marchewkowe :-) ale czy to sie liczy jako jedzenie warzyw?? w sumie przez tą niechęc do warzywek daję jej co drugi, trzeci dzień słoiczek
i zapomniałam co jeszcze chciałam napisać??