Cześć dziweczyny.
Wczoraj miałam tak masakryczny dzień że nawet nie było mowy żeby napisać co kolwiek.
Chyba jednak Jagoda załapała się na jelitówkę, bo wczoraj poszły trzy rzadkie kupska, chwała jej za to że do nocnika!
Tyle że nie ma gorączki i to mnie zastanawia. Jeszcze myślę o ząbkach bo jej z nosa nieco cieknie, a już raz miała sranko na ząbki, więc mam nadzieją że to jednak zęby a nie inne paskudztwo.
Basia, matko, ale biedna jesteś, istny szpital u was.
Wogóle bardzo te nasze śierpniowe dzieciaczki chorują.
Anet, a jak robisz te placuszki na zsiadłym mleku? Pytam bardziej z ciekawości, bo zsiadłego mleka tu nie oświadczysz, ale może w Polsce?
Efe, zazdroszcze ci że Gabi tak ładnie śpi. Nasza na drzemkę i owszem uda się do łóżeczka, ale trzeba być przy niej aż zaśnie, i trzeba trzymać ręke na jej oczach. A na noc to nie ma mowy, musi byc łóżko i przeważnie są niezłe przejścia nim zaśnie. Ja juz dałam sobie spokój z próbami nauczenia jej spania, Jak będzie duża, to się sama nauczy. Mam nadzieje, choć są różne teorie na ten temat.
A ztymi kredkami to dobry pomysł, choć mojej aż tak nie ciągnie, bo widze że na zajęciach nie bardzo się interesuje rysowaniem, Ale pewnie zniosę na próbę moje pastele, jak się spodoba to jej kupie jakieś nietoksyczne.
Maggie a co masz w domu?