reklama

Sierpień 2010

Witam!!!
U nas dziś kolejny piękny dzionek, więc wykorzystaliśmy go na spacer i poszliśmy na plac zabaw z Natusią. Kolejny dzionek na powietrzu, co rzadko mi się ostatnio zdarza, bo nie czuję się dobrze i sama boję się gdziekolwiek chodzić.
Ale teraz to jestem już padnięta.
Znacznie bardziej się męczę niż w pierwszej ciąży i wiele szybciej to nastąpiło:baffled:

Meczysz sie szybciej, bo jest ich dwujeczka:):):)

Shyla- bardzo mi przykro i wiem co przezywa twoja kolezanka, ja rowniez ,,urodzilam'' martwe malenstwo (skurcze jednak mialam i chyba nie mozna bez nich urodzic?) Nie mysl jednak o tym przykrym nieszczesciu zbyt wiele .
 
Ostatnia edycja:
reklama
Shyla trzymaj się kochana i postaraj się tyle nie myśleć o tym.Współczuję koleżance.


A ja dostałam jakiejś wysypki na brzuchu, wyżej pępka.
Jak do poniedziałku nie zniknie to muszę iść do lekarza.
Swędzi okropnie :roll:
Ale skąd tak nagle się wzięło?
 
Dzień doberek :-):-):-)
Witam w pogodny poranek, ja już od 6.30 na nogach i od samego początku słoneczko ładnie świeci :-)
Oczywiście nie byłabym sobą, gdyby o godzinie 7.30 już nie był obiadek przyszykowany :-D Także później tylko ziemniaki ugotuję i jest git :-D Oczywiście już obrane ;-)
Dzisiaj zjemy wcześniej tak ok. 12, bo w końcu dziś jedziemy z moim M. do mojej siostrzenicy Emilki. :-D Wykurowałam sie i mogę ją odwiedzić :-D Ależ się za nią stęskniłam :tak:
Życzę Wam miłej niedzieli :tak::-)


Shyla, brak słów...współczuję...:-(
Aga_Natalia, a smarowałaś czymś brzuszek? Jakimś kremem czy oliwką?
 
Witam Was Mamuśki w piękny niedzielny poranek, zapowiadają u nas 18 stopni b. ładnie!:happy:

Shyla nie mam słów na to co spotkało Twoją koleżankę, współczuję bardzo,ale nie myśl o tym za dużo:(

Kiniuisia Ty ranny ptaszku, masz już obiad przygotowany????:szok::szok: Jestem pełna podziwu.

A mój mały skarbuś w brzuchu dziś o 4.00 rano skopał sobie mój coraz to "biedniejszy pęcherz", jak leżałam na boku, więc się przekręciłąm na plecy licząc, ze ucichnie, ależ gdzie tam, dalszy sport uprawiał pod pępkiem i tak z 15 min. zabawy, więc się rozbudziłam na całego i do 5.30 walczyłam, aby jeszcze pospać:):-) To urwisek no. Wczoraj M pierwszy raz poczuł przez brzunio jak mały kopie:):tak:
Teraz idziemy do kościółka, później poczytam Wasze wczorajsze zaległe posty.
Życzę miłej, rodzinnej niedzieli:laugh2:!!!!
 
witam sie niedzielnie
Shyla myśl pozytywnie niestety takie sytuacje sie zdarzają. A najwidoczniej nie było szans - przykre :( bo zawsze tak jest, ze jak ktos nie chce dzieci to je ma a jak ktoś chce to czasami tak to wygląda:(

ja nie mam na nic sił dzisiaj nic mi się nie chce:( nie mam humoru bo posprzeczałam sie z M.
dzisiaj mamy gości więc nie popisze z Wami życzę spokojnej niedzieli:)
 
Witam niedzielnie :happy:
U nas też pięknie słoneczko świeci Zobacz załącznik 236959

Zaraz też idziemy do kościółka a potem pewnie na dworze większość dnia spędzimy :tak:

Shyla to bardzo smutne :-( współczuje bardzo Twojej koleżance i Tobie bo Ciebie też musiało to dotknąć...wiem co znaczy strata maleństwa a tu jeszcze dwóch naraz i w 7 miesiącu to straszne :-( dziewczyny mają rację postaraj się nie myśleć o tym za dużo! nic już się nie poradzi trzeba się z tym pogodzić i tylko czas tu może zaleczyć rany!

Kiniusia a Ty kochana to skowronek jesteś i obiad już tak rano zrobiłaś zamiast korzystać póki maleństwa nie ma na świecie i sobie odpoczywać bo potem to już chciał czy nie chciał ale wstać będzie trzeba ;-):tak:

Aga_Natalia może to jakieś zwykłe uczulenie, ale jak nie przejdzie to lepiej to sprawdzić bo może to być półpasiec...oby nie!

Bombusia to Ci maluch zrobił dzisiaj pobudkę :-D

Pajkaa oj kochana na pewno szybko pogodzicie się z M :tak: miłej gościnnej niedzieli :tak:

Wszystkim Wam życzę miłej niedzieli :happy:
Buziaki
 
Shyla ...straszne to co piszesz :( Nie wyobrażam sobie takiego cierpienia.

Dzisiaj miałam straszny sen - że niby mialam potwornie wysokie białko w moczu i powiedziano mi,że może terapia cos pomoże, ale nie wiadomo bo dziecko już umiera a każdy ruch sprawia jej ból. Jejciu, obudziłam się zlana potem. Głupie sny. A wszystko przez ksiązkę,którą czytam a tam sporo tych różnych beznadziejnych przypadków.

Dzisiaj śpię, na siedząco. Mogłabym się położyć i spać cały dzień. Nie wiem czy sobie pierwszej w tej ciąży kawy nie zrobię, chociaż słabej al eżeby się obudzić bo jestem nie do życia.
Mężul emocjonuje się Kubicą,a później pogrzeb,... popołudnie przed telewizorem.
 
Witam wszytkie mamusie w ten przepiekny dzien
Shyla nie mysl o tym bo maleństwo bedzie czuło twoj smutek (wiem że trudno takich rad słuchać bo to wszytko w głowce zostaje). U mnie w rodzinie tez ostatnio była podobna sytuacja moja siostrzyczka cioteczna pod koniec 7 miesiaca urodziła martwe bo maluszek zaplatał sie w pepowine. Takich historii jest strasznie duzo słonko i co raz sie slyszy musimy być silne i myslec pozytywnie. trzymaj sie

proponuje wszytkim mamusiom wyruszyc dzis na spacer, chociaż powiem szczerze wczoraj wyciągnełam mojego P na spacerek pochodzilismy troszke i kurcze potem tak sobie sie czułam. Jest mi coraz ciezej brzuchol juz ogromniasty maluszek strasznie kopie a wczoraj przez cały dzien nie spał co chwile sie wiercił ja nie wiem czy to normalne bo powinien troszke spac i rosnąc.

pozdrawiam was dziewczynki milego dnia :);-);-)
 
Dzisiaj miałam straszny sen - że niby mialam potwornie wysokie białko w moczu i powiedziano mi,że może terapia cos pomoże, ale nie wiadomo bo dziecko już umiera a każdy ruch sprawia jej ból. Jejciu, obudziłam się zlana potem. Głupie sny. A wszystko przez ksiązkę,którą czytam a tam sporo tych różnych beznadziejnych przypadków.
Polianna nie przejmuj się snem w ciąży często śnią się takie rzeczy...ale Ty nie powinnaś czytać takich książek bo to właśnie potęguje takie sny!
Mój M też ogląda Kubicę :tak:

Kolumnea no niestety już będzie nam coraz ciężej a jeszcze lato przed nami wiec jeśli spacerek to bardzo spokojny :tak: ja na szczęście mam podwórku na którym mogę sobie poodpoczywać :tak:
 
reklama
Witajcie w sobotni wieczorek...
Rozmawiałam dziś z moja koleżanką co urodziła martwe dzieci...W sumie to jeszcze nie wiedza jaka była dokładna przyczyna,ale zaczęło sie już jakiś czas temu, maluszki nie rosły miały hipotrofie,problemy z krążeniem krwi,łożysko odrzucało im pokarm,pępowina tez , także nie było żadnych szans :( serduszka miały wielkości całej klatki piersiowej (7 miesiąc ciąży),a tak dokładnie będą wiedzieli więcej po sekcji.Teraz muszą zająć sie pochowkiem synków i to jest w tym najgorsze te cale formalności,ta biurokracja wymaga silnej psychiki.Nie pozostało im nic innego jak sie z tym pogodzić :( Poród był straszny bo rodziła silami natury, a jak tu rodzic jak nie ma skurczu ani wód płodowych.Pierwsze maleństwo udało jej sie urodzić samej,ale drugiego maluszka po długiej męczarni w końcu pomogli,dostała narkozę, a co było dalej to nie pamięta :( obudziła sie już na sali ...Nadali synkom imionka od razu przy porodzie... :(

Brak mi slow żeby to wszystko jakoś określić :(

życzę milej nocy i słonecznej niedzieli...



:sad::sad::sad::hmm:
brak słów....



Witam:)
słonko u mnie też świeci... dziś wybierzemy się na spacerek do lasu... :blink:
później pooglądam Majkę i Lost-ów 6 sezon.


Mała szaleje, szczególnie jak siedzę pochylona do przodu, nie pozwala mi tak, chyba jej niewygodnie:-)
Niestety cała rodzina nadal przeciwna imieniu Konwalia, no ja nie rozumiem...

Kupiłam wczoraj arbuza i latałam do ubikacji non stop...
Mamy jeszcze połówkę (znaczy tego arbuza:rofl2:) i truskaweczki.... jak ktos by chciał to prosze bardzo:-)

miłej niedzieli:tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry