obudziłam się przed 5:00 na siku, kładę się i jakby coś się zaczęło dziać...brzuchol się kurczył w dziwny sposób, bardziej dotkliwie niż dotychczas ale nie boleśnie. do tego nieco mocniejsze bóle jak na @ i krzyż...
małżon wstał po 6:00 i poszedł do pracy. w razie czego w 10 minut będzie w domu. ja wstałam chwilkę po nim. miałam wrażenie, że coś jakby się w ruszyło, więc poszłam na kibelek...no i nic. wróciłam do łóżka, po skurczach ani śladu, tylko brzuch dalej boli jak na @. czy jest dla mnie na dzisiaj jakaś nadzieja ?
cayra - powodzenia. życzę porodu
luizka - może to twój dzień ?
ja chcę już urodzić :/ mam głupie wrażenie, że czeka mnie kolejny dzień w 4 ścianach z leniwą macicą...
przeczytałam wczoraj o tej wrześniówce...po prostu tragedia...dziewczyna ode mnie, z bydgoszczy

Najbardziej współczuję temu facetowi...
[*] kojarzę ją z wątku bydgoskiego, dziewczyna brała ślub w tym samym kościele co ja, zostawiła dwóch synków...brak słów...