Ciamajdko nie wpychaj się w kolejkę - teraz moja kolej!!! ;-);-);-) No chyba, że będziesz miała taką siłę perswazji, że polecę za Tobą ;-)
Ja ogólnie mam dziś mega doła.... Właśnie skończyłam oglądać "Godziny", a ten film na pewno nie należy do tych nastrajających pozytywnie, ale generalnie siedzę dziś z miną "bez siekiery nie podchodź" i czekam aż zacznę rodzić... Nie mogę się zmusić, żeby zrobić cokolwiek - jedyne co wyszłam na 1,5 h na spacerek i tyle... Miałam trochę poprasować, ale doopa - nie chce mi się. Pisałam Wam wcześniej, że sobie dziś chyba olejku chlusnę, ale znalazłam gdzieś w necie opowiadanie dziewczyny, która z własnego doświadczenia bardzo to odradzała - pisała, że zaaplikowała sobie olejek, po jakimś czasie dostała skurczy, poród się rozpoczął i wszystko fajnie, a później skurcze ustały i bardzo się wymęczyli - i ona i dziecko - aby szczęśliwie dobrnąć do końca (a skurcze musieli czymś wywoływać). Nie wiem czy to prawda czy nie. Fiuu jest naszym najlepszym przykładem, że ten sposób jest jednak skuteczny, ale mimo wszystko trochę się obawiam... Jak już Wam pisałam przedpołudniem - jeśli o mnie chodzi, to mogę sobie w tej ciąży jeszcze miesiąc chodzić, martwię się tylko czy maleństwo nie będzie przenoszone i czy nie będzie z tego powodu czegoś złego... Przepraszam, że tak Wam smęcę, ale już sama nie wiem - nie mogę się na niczym skupić - cały czas o tym myślę. Co chwila albo jestem bliska płaczu albo na maksymalnym wqrwie (przepraszam za słownictwo)... Tak bardzo bym chciała, żeby się zaczęło przed moją jutrzejszą wyprawą na IP. Sama nie wiem, czy chcą mnie tam już zostawić czy tylko tak na badanie i z powrotem...
Ale żeby nie było, że ja tak tylko o sobie:
Fiuufiuu, martuśko, jagodko super, że jesteście już w domkach z Waszymi pociechami. Życzę Wam przede wszystkim wiary we własne możliwości, bo na pewno każda z Was jest i będzie SUPERMAMĄ. A Waszym maleństwom życzę pozbycia się i trzymania z daleka od wszelkich paskudnych choróbsk.
Buziole. Pewnie jeszcze wieczorkiem zajrzę.