ech dziewczyny, widzę że tu ciężkie tematy o powrotach do pracy, o studiach...
Pamelcia zgadzam się z tym co piszą Asia i Kakakarolina. Ja też bardzo podziwiam Asię za organizację dnia, godzenie nauki, pracy i obowiązków domowych. Ale mi się też wydaję że jakbyś trochę inaczej podeszła do swojego dnia to byłoby Ci łatwiej. Ja też jestem śpiochem, ale odkąd urodził się Staś mogę pomarzyć o spaniu 8-9 godzin. Taką sielankę funduję sobie może raz na tydzień jak mam możliwość. On Zasypia o 20 ale ja się kładę zazwyczaj około 24, albo i później. I wstaję z nim około 7. Mam oczy na zapałkach, jest mi źle rano, ale takie jest zycie matki. W ciągu dnia też robię z nim wiele rzeczy, nie mam tej godziny rano tylko dla siebie żeby zjeść, wykąpać się itd. No chyba że bym wstała o 6, ale tego nie robię. Staś się ze mną kąpie, jest w kuchni i robimy wszystko razem. Wspomagam się kawą, jak mam duży deficyt snu, ale trudno. Wiem, że i tak nie mam najgorzej. Wczoraj rozpakowywaliśmy z TZ kartony do godziny 1:30, a dzisiaj o 7:15 byłam już ze Stasiem na dole. Taki los :-)
Agnieszka przepraszam jeśli Cię urażę, ale może coś kiedyś pominęłam... Czy Twój mąż jest ojcem Twojego starszego syna? Sorki, może to dla Ciebie oczywiste, ale po prostu pytam z ciekawości a wiesz że różnie to bywa, nie wiem po prostu ile lat jesteście ze sobą, czy nie jesteś po rozwodzie. Ale to tylko tak z ciekawości pytam, bo macie duży rozstrzał w dzieciach :-) No i zgadzam się z tym co piszesz o tym, że warto mieć swoje pieniądze i również zarabiać. Też chyba nie znam związku o zdrowych relacjach gdzie mąż utrzymuje żonę i nie ma gdzieś podskórnie problemów na tym tle. Choć wiele bym oddała żeby zostać ze Stasiem w domu choć rok, dwa i na chwilę obecną wydaje mi się, że mnie to nigdy nie będzie dotyczyło. Bo nigdy nie było u nas żadnych relacjach kasowych poróżnień. No ale masz dużo racji.Lepiej się o tym nie przekonywać.
Biedna Irisson, kurcze krew mnie zalewa jak myślę o tych polskich szpitalach, gdzie rodzic mieszka na stołku przy łóżeczku dziecka i wiadomo że jest niezbędny przy takim niemowlęciu, ale jest traktowany jak 5 koło u wozu, musi znosić pretensje i impertynencje personelu. pamiętam jak Dzag pisała że nie wolno było się położyć przy łóżeczku dziecka czy coś takiego. Narazie Staś jest okazem zdrowia, ale czasem myślę gdzie byśmy pojechali jakby coś się stało.