Olga wow, te pączki wyglądają jak spod ręki jakiegoś doświadczonego cukiernika. Jestem pod wrażeniem.
Miemie ja robię zakwas na chleb bardzo prosto. Do szklanego słoja wsypuję na oko tak ze sklankę mąki żytniej razowej i wlewam letnią wodę, tak żeby po rozmieszaniu wyszła z tego taka dość rzadka breja. I zostawiam na kilka dni - 5-6. I nigdy nie wkręcałam się w żadne proporcje. Jak robię następny to wlewam odrobinę tego poprzedniego, to się nawet w 3 dni zrobi.
A wczoraj byłam poza domem od 9 do prawie 18. Myślałam że mi serce pęknie.
No i pierwszy dzień chłopaki spędzili razem, Stasiek z tatą. Potem szerzej opiszę, narazie tylko napiszę jakie było pierwsze zdanie jakie usłyszałam: "chłop powinien chodzić do pracy a baba powinna opiekować się małym dzieckiem bo tak jest naturalnie, ja się do tego nie nadaję, nie wiem jak to ma dalej wyglądać, ale ja tego nie widzę" :-) I położył się spać na 2 godziny. Później wdam się w szczegóły.
A tymczasem jesteśmy po śniadanku, ciepło się ubieramy i idziemy na bazarek po zakupy bo dzisiaj mam w planie kwaśnicę. Taką domową, zimową, wypieszczoną. U nas -5, i bajkowo śnieżnie.
Miemie ja robię zakwas na chleb bardzo prosto. Do szklanego słoja wsypuję na oko tak ze sklankę mąki żytniej razowej i wlewam letnią wodę, tak żeby po rozmieszaniu wyszła z tego taka dość rzadka breja. I zostawiam na kilka dni - 5-6. I nigdy nie wkręcałam się w żadne proporcje. Jak robię następny to wlewam odrobinę tego poprzedniego, to się nawet w 3 dni zrobi.
A wczoraj byłam poza domem od 9 do prawie 18. Myślałam że mi serce pęknie.
No i pierwszy dzień chłopaki spędzili razem, Stasiek z tatą. Potem szerzej opiszę, narazie tylko napiszę jakie było pierwsze zdanie jakie usłyszałam: "chłop powinien chodzić do pracy a baba powinna opiekować się małym dzieckiem bo tak jest naturalnie, ja się do tego nie nadaję, nie wiem jak to ma dalej wyglądać, ale ja tego nie widzę" :-) I położył się spać na 2 godziny. Później wdam się w szczegóły.
A tymczasem jesteśmy po śniadanku, ciepło się ubieramy i idziemy na bazarek po zakupy bo dzisiaj mam w planie kwaśnicę. Taką domową, zimową, wypieszczoną. U nas -5, i bajkowo śnieżnie.
Ostatnia edycja:

jakby ktoś miałby okazję wybrać się na Piotra Bałtroczyka, to zachwalam, uśmialiśmy się nieziemsko, zresztą ja go bardzo lubię, nawet znane dowcipy śmieszyły bardzo :-)
. A że u nas w biurze pracuje się 8:15-16:15 (bez piątków) to musiałam sobie obniżyć etat o 1/8 i przesunąć trochę godziny pracy, żeby o 14:30 wychodzić. Drugą sprawą było zabezpieczenie się przed zwolnieniem, bo u nas w firmie często dziewczyny po macierzyńskim nie miały do czego wracać...:-( Robić będę pewnie to samo, ale nikt mnie już po godzinach przynajmniej nie zatrzyma. Pracuję do 14:30 i basta
)ugotował obiad, zrobił pranie, posprzątał, z Laurą i Niną w namiocie posiedział, obie nakarmił (Nina tylko 2 razy na cycka poszła), potem wykąpał, obsmarował, dosłownie byłam niepotrzebna, co za wspaniałe uczucie, dosłownie bosko ! :-) w nocy Ninie sprzedał 150ml butelką (szok !) i spałam ciągiem 6h !! chyba muszę wyglądać na zmęczoną, bo tylko kazał mi odpoczywać