My już na nogach

Lila już zaczyna gniewać się na bujak, ja kończę śniadanie i zabieram ją na wybieg

Zaraz biorę się za odkurzanie,bo już najwyższy czas. My z M i Lilą jedziemy po jego pracy na romantyczne zakupy

, może na mieście też coś zjemy - o takie nasze walentynki
Irisson, coś w związku z tą pracą jest na rzeczy. Że do pewnego czasu ciężko sobie wyobrazić, żeby dziecko zostawiać, ale jednak odskocznia jakaś jest potrzebna. Ostatnio przeczytałam artykuł z TS, o którym kiedyś
Asia wspominała. O nieperfekcyjnych paniach domu. Wszystkie, opisane, porzuciły pracę na rzecz domu i wychowywania dzieci i były niestety sfrustrowane. Jejku, oby i mi się udało realizować zawodowo z jednej strony i zajmować Lilą z drugiej. No ale w tym artykule było to, że kobiety siedzące w domu właśnie dążą do perfekcji - chcą być idealnymi żonami, matkami, kochankami, paniami domu, doskonalić się kulinarnie, dbać idealnie o dom, dzieci, męża. Kurcze coś w tym jest, bo ja mam podobnie, a niestety połowy z tego jeszcze nie umiem. Chyba po przeczytaniu tego tekstu wyrósł w nocy sen, że
Asia do mnie przyjechała (jak perfekcyjna Małgorzata R.) i prosiłam ją by nauczyła mnie perfekcyjnego dbania o dom
Czy Wasze dzieci też tak wariują, jak znikacie im z pola widzenia? Ryk jest na cały regulator. A najlepiej jakby panienkę nosić, to wtedy jest OK
Asia, Ty kiedyś pisałaś, że Ula Cię ugryzła podczas karmienia. Czy dalej tak jest? Mnie Lila czasem, nieświadomie podejrzewam, ugryzie. Czy to, że będę reagowała głośnym "ała" i mówieniem, że mnie to boli wystarczy? Jak Wy pogryzione mamy sobie z tym radziłyście lub radzicie?
Aia, super czytać o Twoim zadowoleniu z powodu powrotu do pracy. I mi to daje nadzieję, że jak wrócę (gdziekolwiek wrócę), to damy radę. Jedyny i największy minus jest taki, że nie mamy tu rodziny więc w grę wchodzi żłobek, bo o niani lub opiekunce ciężko mi na razie myśleć.
K8 ja też czekam na info odnośnie tego glutenu. Ciągle go nie wprowadziłam i nie wiem czemu mam takie opory przed tym.
Kakakarolina, dzięki za pocieszenie. Ja już też staram się wagą Lili nie martwić, najważniejsze, że zjada wszystko, co jej daję, więc to mnie pociesza i uspokaja.
Bejbi, bardzo mile nam złożyłaś życzenia - dzięki
Weronka, powodzenia. Oby rozmowa przyniosła pozytywne rezultaty zgodne z Twoim oczekiwaniem

Oj lecę, bo Lila chyba głodna i zmęczona. Do usłyszenia. Miłęgo walentynkowego dnia Wam życzę
