MieMie
Fanka BB :)
Witajcie kochane,
Kolejny dzień bolącego dziąsła, migdałka, lewej części gardła, lewego ucha
TRAGEDIA mówię Wam. Jeśli jest część ciała, która najbardziej doskwiera, gdy zaczyna boleć, to właśnie jama ustna, zęby i dziąsła są jednymi z najgorszych. Dlatego, że jak zaczynają promieniować na inne części wokół można dostać szału. Wczoraj M kupił mi miękką szczoteczkę, pastę właśnie na krwawiące dziąsła i płyn do płukania ust – bezalkoholowy za radą Asi. Może popadam w paranoję, ale boję się płukać ust i tą szałwią i płynami z alkoholem, bo uraja mi się od razu, że część tego alkoholu albo połknę przez przypadek, albo dostanie się w jakiś sposób do dziecka. Wolę więc cierpieć ech…
Paradoksalnie jak napiję się czegoś ciepłego (jak dziś herbata, czy wczoraj mleko), to jest nieco lepiej.
Doti, z podziwem czytałam o obiedzie, który zdecydowałaś się przygotować. Myślę, że właśnie nie powinnaś tyloma potrawami siebie obarczać i odpuścić sobie trochę. I radzę Ci to ja – osoba, która, jak się dowiedziała, że rodzina M przyjeżdża w odwiedziny zaharowała się prawie do granic możliwości, by narobić różnych potraw. Ale to trochę moja wina. Bo wystarczyło kupić kawałek ciasta, wystarczyło zrobić tylko jedno mięso i już. Osoby wokół powinny zrozumieć obecną sytuację i mniejsze siły, słabszą dyspozycyjność. Dlatego osoby podobne pod względem za dużych wymagań do siebie namawiam – odpuśćmy sobie, ludzie chyba nie wymagają od nas tyle, ile my same.
Jeśli o moją mamę chodzi, to mieszkamy w innych miastach i przez to taki częstszy kontakt jest utrudniony. Zresztą jak była młodsza, to strasznie się ze wszystkim napracowała. Śniadania, obiady, kolacje, desery i cała masa domowych i organizacyjnych obowiązków. Teraz często jej powtarzam, żeby zaczęła w końcu myśleć o sobie i niczym się nie martwiła. Że ma już dorosłe dzieci, które potrafią o siebie zadbać i niech w końcu zacznie żyć pełnią życia, z tatem włącznie
Agnieszka dzięki za relacje z warsztatów. Z tego, co piszesz, to rzeczywiście warto się na nie wybrać, choć długi czas ich trwania rzeczywiście może nieco przerażać. Ciekawe, czy w innych miejscowościach będą ci sami specjaliści, czy osoby z danego regionu, ale chyba to drugie. Trzymaj się dzielnie podczas nieobecności męża. Oby ten czas szybko Ci zleciał
Marcia, współczuję tych nerwowych dni w związku z mężem. Fajnie byłoby mieć na tyle pieniędzy, by móc bez stresu pozwolić sobie na różne rzeczy. Chociaż wtedy człowiek pewnie straciłby umiar w zakupach. Ja myślę, że wiele z tych nerwów minie i wiele się wyciszy, nowa sytuacja, ogólne napięcie zabiera trochę normalne myślenie. Kierują nami już bardziej emocje, obawy, napięcie i stąd to wszystko. Tak się pocieszam w gorszych chwilach
Marcia, daj tam później znać, jak było w szkole rodzenia 
Kakakarolina, pocieszyłaś mnie swoim postem. Nawet jeśli nie zdążę wszystkiego kupić, to i tak się to zrobi. Nie musi być wszystko perfekcyjnie. Najważniejsze jest chyba… właściwie nie wiem, co z tych wszystkich rzeczy wyprawkowych byłoby najważniejsze i niezbędne od razu po urodzeniu – jeszcze nie zabrałam się za ten wątek wyprawkowy
Domi, z moim M jest podobnie. Do niektórych rzeczy sam musi się przekonać. Bardzo długo walczył, żeby w domku wszystko samemu powykańczać. Dopiero gdy przystał na to, by kuchnię, łazienkę i przedpokój zrobili nam kafelkarze i gdy widzi, że jednak idzie im to dłużej niż sami sobie zaplanowali to stwierdził, że trochę się przeliczył. Już widzę, z jaką presją on by nam robił te kafle, jak by się nadenerwował i nastresował. Ale byłabym nieuczciwa, gdybym powiedziała, że tylko M taki jest. Też mam momenty, w których upieram się na coś, bo wydaje mi się to lepsze, a później okazuje się, że się myliłam. To chyba czysto ludzkie jednak jest J Choć M już się rozgląda trochę i za wózkami i za pieluchami w promocjach, to na razie ja go stopuję, że jeszcze za wcześnie
Summerbaby goldeny to świetna, bardzo przyjacielska rasa. Takie poczciwe wielkopsy
Irisson wyobrażam sobie, że bywa Ci ciężko, zwłaszcza w sytuacjach, gdy siły i forma nie ta, a Laurka pełna energii i życia chce gdzieś te niespożyte siły rozładować J Na pewno będzie lżej kilka miesięcy po porodzie, gdy odzyska się formę, bo teraz, z dnia na dzień zdaje się ona być coraz gorsza. Na pewno nie sprzyjają naszemu samopoczuciu i swobodnemu oddychaniu.
Ech, idę umyć me nieszczęsne zęby nową pastą i nową szczoteczką, do tego wypłuczę wszystko i będę modliła się o lepsze dziąsła. Chyba jednak mój organizm jest osłabiony.
A co dziś na obiad…może ryba, w końcu dawno nie jadłam, a podobno taka zdrowa w ciąży. Czy wy jadacie dużo ryb?
Miłego dnia Kochane towarzyszki doli i niedoli :-)
Kolejny dzień bolącego dziąsła, migdałka, lewej części gardła, lewego ucha
TRAGEDIA mówię Wam. Jeśli jest część ciała, która najbardziej doskwiera, gdy zaczyna boleć, to właśnie jama ustna, zęby i dziąsła są jednymi z najgorszych. Dlatego, że jak zaczynają promieniować na inne części wokół można dostać szału. Wczoraj M kupił mi miękką szczoteczkę, pastę właśnie na krwawiące dziąsła i płyn do płukania ust – bezalkoholowy za radą Asi. Może popadam w paranoję, ale boję się płukać ust i tą szałwią i płynami z alkoholem, bo uraja mi się od razu, że część tego alkoholu albo połknę przez przypadek, albo dostanie się w jakiś sposób do dziecka. Wolę więc cierpieć ech…
Paradoksalnie jak napiję się czegoś ciepłego (jak dziś herbata, czy wczoraj mleko), to jest nieco lepiej.Doti, z podziwem czytałam o obiedzie, który zdecydowałaś się przygotować. Myślę, że właśnie nie powinnaś tyloma potrawami siebie obarczać i odpuścić sobie trochę. I radzę Ci to ja – osoba, która, jak się dowiedziała, że rodzina M przyjeżdża w odwiedziny zaharowała się prawie do granic możliwości, by narobić różnych potraw. Ale to trochę moja wina. Bo wystarczyło kupić kawałek ciasta, wystarczyło zrobić tylko jedno mięso i już. Osoby wokół powinny zrozumieć obecną sytuację i mniejsze siły, słabszą dyspozycyjność. Dlatego osoby podobne pod względem za dużych wymagań do siebie namawiam – odpuśćmy sobie, ludzie chyba nie wymagają od nas tyle, ile my same.
Jeśli o moją mamę chodzi, to mieszkamy w innych miastach i przez to taki częstszy kontakt jest utrudniony. Zresztą jak była młodsza, to strasznie się ze wszystkim napracowała. Śniadania, obiady, kolacje, desery i cała masa domowych i organizacyjnych obowiązków. Teraz często jej powtarzam, żeby zaczęła w końcu myśleć o sobie i niczym się nie martwiła. Że ma już dorosłe dzieci, które potrafią o siebie zadbać i niech w końcu zacznie żyć pełnią życia, z tatem włącznie

Agnieszka dzięki za relacje z warsztatów. Z tego, co piszesz, to rzeczywiście warto się na nie wybrać, choć długi czas ich trwania rzeczywiście może nieco przerażać. Ciekawe, czy w innych miejscowościach będą ci sami specjaliści, czy osoby z danego regionu, ale chyba to drugie. Trzymaj się dzielnie podczas nieobecności męża. Oby ten czas szybko Ci zleciał

Marcia, współczuję tych nerwowych dni w związku z mężem. Fajnie byłoby mieć na tyle pieniędzy, by móc bez stresu pozwolić sobie na różne rzeczy. Chociaż wtedy człowiek pewnie straciłby umiar w zakupach. Ja myślę, że wiele z tych nerwów minie i wiele się wyciszy, nowa sytuacja, ogólne napięcie zabiera trochę normalne myślenie. Kierują nami już bardziej emocje, obawy, napięcie i stąd to wszystko. Tak się pocieszam w gorszych chwilach

Kakakarolina, pocieszyłaś mnie swoim postem. Nawet jeśli nie zdążę wszystkiego kupić, to i tak się to zrobi. Nie musi być wszystko perfekcyjnie. Najważniejsze jest chyba… właściwie nie wiem, co z tych wszystkich rzeczy wyprawkowych byłoby najważniejsze i niezbędne od razu po urodzeniu – jeszcze nie zabrałam się za ten wątek wyprawkowy

Domi, z moim M jest podobnie. Do niektórych rzeczy sam musi się przekonać. Bardzo długo walczył, żeby w domku wszystko samemu powykańczać. Dopiero gdy przystał na to, by kuchnię, łazienkę i przedpokój zrobili nam kafelkarze i gdy widzi, że jednak idzie im to dłużej niż sami sobie zaplanowali to stwierdził, że trochę się przeliczył. Już widzę, z jaką presją on by nam robił te kafle, jak by się nadenerwował i nastresował. Ale byłabym nieuczciwa, gdybym powiedziała, że tylko M taki jest. Też mam momenty, w których upieram się na coś, bo wydaje mi się to lepsze, a później okazuje się, że się myliłam. To chyba czysto ludzkie jednak jest J Choć M już się rozgląda trochę i za wózkami i za pieluchami w promocjach, to na razie ja go stopuję, że jeszcze za wcześnie

Summerbaby goldeny to świetna, bardzo przyjacielska rasa. Takie poczciwe wielkopsy

Irisson wyobrażam sobie, że bywa Ci ciężko, zwłaszcza w sytuacjach, gdy siły i forma nie ta, a Laurka pełna energii i życia chce gdzieś te niespożyte siły rozładować J Na pewno będzie lżej kilka miesięcy po porodzie, gdy odzyska się formę, bo teraz, z dnia na dzień zdaje się ona być coraz gorsza. Na pewno nie sprzyjają naszemu samopoczuciu i swobodnemu oddychaniu.
Ech, idę umyć me nieszczęsne zęby nową pastą i nową szczoteczką, do tego wypłuczę wszystko i będę modliła się o lepsze dziąsła. Chyba jednak mój organizm jest osłabiony.
A co dziś na obiad…może ryba, w końcu dawno nie jadłam, a podobno taka zdrowa w ciąży. Czy wy jadacie dużo ryb?
Miłego dnia Kochane towarzyszki doli i niedoli :-)

na pewno upieke jej pyszne ciasto z rabarbarem, bo go uwielbia..choć nie mam pojecia jak sie obchodzić z tym czymś

