reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Sierpień 2012

Hej kochane, przepraszam tym razem nie przeczytałam od wczoraj wieczora.

Rozkłada mnie choroba, czuję się okropnie, łamie mnie w kościach, bolą zatoki, węzły chłonne i trochę gardło. Jestem załamana. Zwłaszcza, że TZ cały tydzień do niedzieli włącznie całymi dniami ma próby i nie będzie go w domu, mama też totalnie zajęta, więc nie mogę się rozłożyć, we wtorek mamy szczepienia na które jadę sama a przed tym spotkanie w pracy z prawnikiem w sprawie projektu który wymaga mojej bytności (sądzimy się z nieuczciwym klientem). Jeszcze na pewno nie pomagają mi w tym znowu nie przespane noce. Staś już tak ładnie przesypiał po 6-7godzin, czyli jadł 2 razy. A teraz znowu wróciło stare i dzisiaj np. cycał przez całą noc co 2godziny. Więc jeszcze jestem skandalicznie nie wyspana. Jedno mnie cieszy, że może mi się znowu bardziej laktacja rozhula. Dzisiaj na szczęście mama jest i wzięła młodego na spacer, bo nie chcę żeby się tym bardziej kisił w domu w zarazkach. Poza tym u nas spacer rzecz święta. No ale ja bym nie wyszła jakbym była sama. Mam na sobie dwie pary skarpetek, bluzę, polar i jeszcze mi zimno. Kliknęłam jakieś prezenty na allegro i ogarnęłam w pokoju.

Przepraszam, że tak tylko o sobie dzisiaj.

K8 żyjecie?

Miemie pytałaś skąd wiem, że Staś głodny i że cyc czasem nie starcza? Wtedy kiedy ssie i zaczyna się nagle denerwować, wyciągać brodawkę, bawić się nim ale z taką złością i niezadowoleniem, w końcu wypluwa, nie pomaga smoczek, często drugi cyc i jest to samo. Zresztą to się zgadza jeszcze z tym, że mam np. bardzo miękkie i sflaczałe piersi czyli nie zdążyło się tam nazbierać dużo pokarmu. No i jak go odstawiam jest marudzenie, albo popłakiwanie. A dostanie butle, przysysa się jakby nie jadł od miesiąca, i potem od razu spokój i dobry humor.
 
reklama
hello dziewczyny!
no my mamy tylko -4zaliczone bo w uk zimniej nie bylo.. ale niedlugo polskie gory wiec spodziewam sie ziiiimnaaa i lamentu tesciowej :D bedzie goraco ;)
ide robic obiadek :) pozno bo m dopiero wstaje po nocy :) buziole
 
Asia ja to w ogóle myślę, ze u Twojej Uli ten lęk separacyjny, jeśli w ogóle będzie :), to bardzo delikatny. Ulę od urodzenia przyzwyczajacie do towarzystwa, to z Twoim M spędza dużo czasu, to z Twoją mamą, to zabieracie ją na jakieś spotkania w gronie większej liczby ludzi. I tak mi się wydaje z tego co piszesz, że ona bardzo dzielnie sobie wtedy radzi :) U nas pod tym względem nieco gorzej i może stąd Lila reaguje lękiem i płaczem na nowe-stare twarze. My większość dnia jesteśmy same. Jak wraca M, to jesteśmy z Lilą we trójkę. W weekendy przyjeżdżają od czasu do czasu moi lub Marka rodzice, czasem w tygodniu na chwilę wpadnie do nas siostra z mężem. Ale poza tym lipa, że tak powiem. Jak M jedzie do pracy, jedzie autem, a z naszej wsi wydostać się ciężko, bo jeździ tu autobus chyba 2 razy dziennie. Ale zastanawiam się, czy to, że być może Lila ma dosyć małą styczność z ludźmi powoduje, że teraz na nich tak reaguje. Wcześniej było zupełnie OK. Potrafiła usnąć na czyiś rękach nawet na godzinę lub dwie. A nawet dać się potrzymać na rękach bez płaczu. A wczoraj w rękach mojego taty cały czas rozpaczliwie płakała. Patrzy na niego z jednej strony z ciekawością, a po chwili słynna podkówka i ryk. Dziś pojechaliśmy z nią do mojej siostry - tam był jeszcze tato i znów jak go zobaczyła i wylądowała u niego na rękach to się rozpłakała. U mojej siostry już nieco mniej. Ale nie wiem, czemu tak reaguje. Piszą właśnie o tym lęku separacyjnym, że przypada mniej więcej na 5-6 miesiąc, a Lila nie ma nawet 4 miesięcy. Kompletnie nie wiem, o co w tym chodzi...
Dzag, czy Twój Tymek jak był w wieku podobnym do Lili, to też tak reagował na obcych, lub bliskich?
Nie chcę, by była wystraszona w kontakcie z ludźmi i płaczem reagowała na wszelkie zmiany, bo nigdzie przez dłuższy czas nie będziemy mogli się ruszyć. A może ona z czasem się przyzwyczai i uspokoi? Zwłaszcza, że tak nie reagowała i właściwie dużo różnych zmian i bodźców znosiła bardzo dzielnie. Nie wiem więc, co jej się teraz stało. Mam nadzieję, że to przejściowe. Ale wobec tego tym bardziej upewniłam się w przekonaniu, że święta w dużym rodzinnym gronie, gdzie jest hałas, każdy będzie dodawał swoje trzy grosze, udzielał "dobrych, cennych, sprawdzonych rad", mówił, kiedy mam karmić, nie będą dobre szczególnie dla mnie. A jak ja będę wkurzona, to Lila tym bardziej. Chyba cały czas siebie muszę przekonać, że dobrze robimy.

Mart, współczuję tego fatalnego samopoczucia. Wiem, że musisz, ale i tak podziwiam Cię za zebranie sił do opieki nad Stasiem. Ja ostatnio ciągle kicham, dziś głowa mnie pobolewa i od razu znacznie gorzej się czuję. Wracaj prędko do zdrowia, bo i psychicznie lepiej się poczujesz.

K8 gratuluję postępów w nauce usypiania :) Oby tak dalej.

My dziś byliśmy na zakupach, chciałam kupić mojej bliskiej koleżance - a raczej jej dwóm synkom jakieś prezenty na święta i szczęśliwie nam się udało.

Nam też spacery mroźne nie straszne (choć nie znoszę zimna i jestem straszny zmarzluch). Wczoraj jedynie był bardzo krótki, bo Lila po szczepieniu była nieco marudna i zniecierpliwiona. Ale już na szczęście jest lepiej.

A teraz wymęczamy Lilę przed kąpielą i podglądam Ugotowanych. I postanawiam się już tak bardzo nie przejmować tym, co i jak robię, czy robię dobrze, co pomyślą inni i w ogóle. I duże w tym Wasze wsparcie i pomoc i rozmowa. Bardzo dziękuję Wam za to, bo dużo dzięki temu, co napisałyście rozmyślałam i czuję się silniejsza :)
 
Weronka... No może przyczyną jest to, że mój tato ma wąsy, był średnio ogolony i ona się go po prostu przestraszyła? Ja ponoć też bałam się jednego gościa z brodą i zawsze histerią na jego widok reagowałam. Nie wiadomo jakie dziecko ma skojarzenia...
Ja czytałam, że już od ok. 6 miesiąca dzieci zaczynają reagować na znane sobie osoby i wtedy potrafią płakać i krzyczeć. Ale oczywiście to chyba nie jest typowa norma i jednak każde dziecko reaguje inaczej. Mam nadzieję, że u Lili płacz i krzyki nie staną się regułą i miną :)
 
Witajcie, ośmielona przykładem Mileny też postanawiam się ujawnić i zapytać czy przyjmiecie? Podczytuję was od początku i ja już Was trochę znam. Mam córeczkę Kornelkę. Termin 08.08.12, poród 31.07.12-brakło mi 4 godziny do sierpnia:-) Nie ujawniałam się bo cały czas miałam zagrożoną ciążę (w tym 4 pobyty w szpitalu) i bardzo się bałam . Na początku krwanienia, potem od marca praktycznie bez wstawania przeleżałam w łóżku biorąc Fenka. Mam nadzieję że teraz będzie lepiej! Już jest lepiej bo mała jest najkochńsza na świecie!
 
reklama
Aasi, super, że do nas dołączyłaś. Współczuję ciężkich przeżyć w ciąży, ale najważniejsze, że wszystko dobrze się skończyło i Twoja córeczka zawitała na świat :) Rozgość się u nas i odzywaj :)
 
Do góry