Jezu dziewczyny ja też mam teraz taki z...., że Hej. Nawet jak miałam egzaminy to tak nie było, człowiek siedział na dupie się uczył, a teraz logistyka. Dziś rano mierzenie Uli, zakupy na chrzciny, potem wysyłanie zaproszeń, potem wpakowałam ją w samochód i do galerii po prezenty, kupiłam prawie wszystkim. Wróciłam, nakarmiłam, ogarnęłam dom i pobiegłam (znaczy stałam w 1 h w korku) do kancelarii teraz koniec roku i muszę zbierać wpisy opinie itd. Wróciłam na styk, M poleciała do chirurga bo ma przepuklinę brzuszną. Ja zagniotłam ciasto na pizze na obiadokolacje, nastawiłam sos pomidorowy i siadłam pierwszy raz przez cały dzień, Ulcia w bujczku. Podziwiam matki pracujące, szykujące święta itd. Mnie to czeka w przyszłym roku. W tym tyg załatwiam chrzest w końcu będzie 50 osób, załatwianie aplikacji, potem cały przyszły gotowanie i sprzątanie, a w sklepach już armagedeon.
irisson, kurde bidulko, wyobrażam sobie Wasze nerwy ale zobaczysz wszytko dobrze się skończy.
MieMie, nie ma sprawy.
goscha, dużo zdrówka dla Majusi.
Katjusza, żyjesz?
Moja Ulcia kocha światła Galerii opuściłam budkę i gadała cały czas
Zmykam nagrzewać piekarnik.
irisson, kurde bidulko, wyobrażam sobie Wasze nerwy ale zobaczysz wszytko dobrze się skończy.
MieMie, nie ma sprawy.
goscha, dużo zdrówka dla Majusi.
Katjusza, żyjesz?
Moja Ulcia kocha światła Galerii opuściłam budkę i gadała cały czas
Zmykam nagrzewać piekarnik.


Oj, nie ma już wyjazdów do miasta, na zakupy o tak późnej porze, bo potem ona się kompletnie rozregulowuje.
). Dzięki za wsparcie MieMie, choć z tym pisaniem to u mnie ciężko bo raczej jestem osobą typu "nie wychylam się jak nie wystaję". No i mąż wieczorami pracuje na laptopie, więc nie zawsze mam dostęp w "ludzkich" godzinach. A rodzice? Cóż... nie byli zachwyceni żadną z moich ciąż choć obie były przeze mnie ściśle zaplanowane;-). Chcieliby (w szczególności moja mama) nadal kierować moim życiem, pomimo tego że mam już swoje lata. Wydaje się jej, że wie co dla mnie będzie najlepsze, zaś moje decyzje to przejaw nieodpowiedzialności. Przywykłam do tego przez całe życie, ale to nie zmienia faktu, że było mi najzwyczajniej przykro. Wnuki kocha i nie okazuje im że ich nie chciała, ale mam wrażenie że tylko czeka żeby mi kiedyś powiedzieć "a nie mówiłam".