cześć dziewczyny! jak dobrze że już sobota... nie pospałam tak dobrze jak asia85 ale i tak nieźle bo do 7.15! Potem spacerek z Czesiem i małe zakupy a młody od 9.00-10.30 pospał jeszcze z tatą. Moja mama ugotowała wczoraj żurek więc obiad mam z głowy, dla M. zrobię tylko wątróbkę na drugie danie. Jutro królik i rosół, dam pierwszy raz mięsko młodemu.
U nas katar już 5ty dzień i nie jest wcale lepiej, w poniedziałek mam umówioną wizytę - umawiałam się dwa tygodnie temu do dzieci zdrowych i teraz nie wiem czy to ok pójść do zdrowych z zakatarzonym 6 miesięcznym dzieckiem??? Na szczęście Bruno zachował swój wrodzony optymizm i rozdaje uśmiechy na lewo i prawo choć leje mu się z nosa. Błogosławię katarek... nie sądziłam że będę odciągać gluty odkurzacze,, a jednak!
oj, ja pojechałam na kolonie pierwszy raz jak miałam 6 lat... ze starszą o rok siostrą i robiłam jej obciach bo ciągle buczałam

kurcze, Czesiek utyka na przednią łapę, zaskomlał dzisiaj w lesie jak biegał, mam nadzieję że nie skręcił łapy...
Miłej niedzieli dziewczyny, ide nadrobić cały tydzień na innych wątkach... Boże, myślę o
Irisson, mam nadzieję, że już niebawem wrócą do domu. Koszmarne warunki w tych szpitalach
