dzag82
Mama Tymka, Witka i Brunka
U mnie dzisiaj tragiczny poranek. Znowu mi się dysk przesunął czy co on tam robi w tym kręgosłupie. Z łóżka ledwo wstałam, przetargałam Tymona przez sztachety żeby go do naszego łóżka wziąć, później w połowie drogi do szafy złamałam się w pół i prawie się zrzygałam z bólu. Kurde. Tak mnie wkurza ten kręgosłup
. Jak stara baba. Na śniadanie poszły dwa Ketonale i do pracy doczłapałam jakoś. Popołudniu odpuściło, nawet razem z Tymkiem nasze pościele poprzebierałam. Tak, z Tymkiem
. Bo on mi dzielnie towarzyszy już i przy puszczaniu i rozwieszaniu prania, ale i przy ścieleniu łóżka i właśnie przebieraniu pościeli. Oczywiście trwa to trzy razy dłużej, ale ubaw mamy obydwoje
. Kurcze, takie dziecko jest idealne. Cudny wiek, cudne umiejętności, cudna równowaga rozwojowa - nie marudzi, cały czas szczerzy zęby i kombinuje co by tu zbroić i zrobić ciekawego. Dzisiaj sobie pomyślałam o tym, że bliźniaki w takim wieku to wielka uciecha musi być, bo bawią się ze sobą, gadają sobie...
Asia, ja już chyba za stara jestem n a Himalaje
. Wywaliłabym kilka tysięcy na bilety, wizy i inne cuda wianki, a na miejscu by mi znowu dysk poszedł w prawo lub w lewo
. Do bani. Wolę hawirę na Woli Justowskiej
.
to musi strasznie boleć? A da się to jakoś leczyć czy tylko doraźnie leki przeciwbólowe?
